Michał Stolfa: Na początek zacznę od piątego odcinka specjalnego Rajdu Azorów. Komenda Jarka była: CZTERY LEWY SZYBKI SZCZYTEM - NIESIE - PÓŹNY DŁUGI NIE WYPUŚĆ. No i poniosło i wypuściłeś… co się dokładnie stało?

Kajetan Kajetanowicz: W zasadzie na tym rajdzie to każdy zakręt powinien mieć uwagę - nie wypuść - To był zakręt dosyć trudny, jeszcze do tego łamiący się przez szczyt. Późny czyli lekki zacisk a na wyjściu mur. Odbiłem się od tego muru najpierw tyłem i pomimo, że próbowałem odbijać kierownicą tak jak to się robi przy korzystaniu z przysłowiowych band śnieżnych. Nie możesz wtedy kontrować, tylko prostujesz kierownicę aby przód się nie wbił. Tutaj już było to niemożliwe i wciągnęło przód. Te murki wyglądają trochę jak pumeks. To jest materiał wulkaniczny i w zasadzie on nie jest jakoś bardzo ciężki i twardy ale z chłodnicy wyciekł płyn i auto nie było zdatne do jazdy. Zawieszenie i cała reszta były w porządku i gdyby nie ta chłodnica można by jechać dalej. Szkoda, bo prowadziliśmy.

Zarówno Ty jak i Jarek zgodnie twierdzicie, że jest to jeden z piękniejszych rajdów na świecie. W tym jednak roku wiele z tego nie było widać przez bardzo gęstą mgłę drugiego dnia rajdu. Czy coś się zmienia w technice samej jazdy gdy panują właśnie takie warunki?

 

Ten rajd jest piękny bez względu na warunki aczkolwiek warunki tym razem były bardzo trudne. W Polsce nie mamy aż takiego doświadczenia z jazdą we mgle ale czasami były takie okazje. Trudno jest jechać w takiej mgle na piątym biegu nawet na prostej gdy widzisz tylko czubek swojej maski a wszystko co dalej niż 5-10 metrów się rozmywa. Ten nasz szczegółowy, bogaty opis sprawdza się w takich warunkach. Ja dobrze przyswajam sporą ilość informacji. Czasem dzielimy proste na dwie części aby złapać punkt odniesienia. Na przykład od jakiegoś znaku czy domu mamy 80 metrów. I to bardzo pomaga w oszacowaniu odległości. Wracając do samego rajdu to warunki były takie same dla wszystkich i ja niezależnie od warunków cieszyłem  się każdą sekundą tego rajdu. Jeżeli będę miał jeszcze okazję tam wystartować to z pewnością zrobię to z uśmiechem na twarzy.

Na starcie Rajdu Azorów stanęło aż 28 aut klasy R5. Kibice długo musieli czekać na waszą decyzję. Wiadomo, że w sportach motorowych mało kto jest w stanie w grudniu zapiąć budżet i powiedzieć co będzie robił w kolejnym sezonie. Sądzę, że zima w waszym przypadku była bardzo pracowita.

 

Oj była... Wszyscy ciężko pracowaliśmy aby stanąć na starcie tego rajdu. Można by pomyśleć, że po dwóch zdobytych tytułach będzie łatwiej ale tak nie jest. Cieszę się, że nasi stali partnerzy nadal są z nami, dołączyli także nowi. To dla mnie jest powód do dumy i też wielka przyjemność. Zdaję sobie sprawę, że musimy osiągać najlepsze wyniki i zapewniać te pozytywne zwroty medialne. O sezonie dowiedzieliśmy się późno ale najważniejsze jest to, że jedziemy. Te odcinki pokazały, że pomimo tak długiej przerwy w jeździe po szutrze czyli jakieś 5-6 miesięcy, mam tempo, aby powalczyć o kolejny tytuł. Musimy jednak cały czas ciężko pracować bo to, że jesteś dzisiaj szybki, wcale nie oznacza, że będziesz szybki także za miesiąc. Taki jest ten sport.

 

Pierwsze śliwki robaczywki… Sezon się zaczął, cel jest jeden. Trzeci tytuł mistrza Europy. Stawka jest chyba wyrównana. Z jednej strony stare wygi czyli ty i Aleksiej Łukjaniuk… z drugiej strony garść młodych wilków. Jak oceniasz Twoich tegorocznych rywali i na kogo zwróciłeś uwagę?

Jest kilku szybkich Juniorów. Ja się śmiałem i mówiłem im to nawet wprost, że oni nie mają wyobraźni i to im pozwala być szybszym. Z pewnością są wśród nich zawodnicy doświadczeni. Ten rajd pokazał, że ciężko jest typować jednego zwycięzcę. Te mistrzostwa są coraz bardziej popularne i medialne więc coraz więcej kierowców będzie chciało się tu pokazać. To nie tylko Aleksiej Łukjaniuk ale też jak choćby Nikolay Gryazin. Szybki jest także Ralfs Sirmacis. Często do walki włączać się będą miejscowi kierowcy, w każdym miejscu gdzie będzie rozgrywany rajd. Gościnnie na Cyprze będzie Nasser Al Attiah, wielokrotny zwycięzca Rajdu Dakar. Ja będę walczył z każdym z nich ale tylko koncentrując się na własnej bezbłędnej jeździe. Nam na szczęście te błędy rzadko się przytrafiają. Ciężko pracowaliśmy abym mógł się koncentrować tylko na jeździe. Czyli będę się starał mieć jak najczęściej otwartą przepustnicę i możliwie jak najmniej hamować (śmiech).