Robert Murawski: Czy jest Pani zadowolona z wyników, jakie osiągnęła drużyna w obecnym sezonie?

 

Jolanta Dolecka: Myślę, że i ja, i trener, i wszyscy w klubie liczyliśmy na więcej. Stawialiśmy sobie cel, że tak jak w poprzednich sezonach zajmiemy miejsce w czołowej ósemce. Niestety, nie wyszło...

 

Spory wpływ na to miała kontuzja Pawła Zagumnego...

 

Tak, można to oczywiście tłumaczyć również tym, że Paweł odniósł kontuzję i był na dłuższy okres wykluczony z gry. Od momentu, gdy wrócił, ten zespół zaczął grać inaczej. Nie mam absolutnie żadnych pretensji do Janka Firleja, bo uważam, że on - jako młody zawodnik - naprawdę dźwignął kilka meczów, zagrał bardzo dobre spotkanie przeciwko PGE Skrze Bełchatów. Jednak w tym wieku i przy tym doświadczeniu jego forma może jeszcze być niestabilna. Jest to bez wątpienia chłopak z przyszłością.

 

Czy słaba pozycja w PlusLidze przesądziła o zmianie trenera?

 

Uważam, że to nie lokata w PlusLidze była głównym powodem... Siedem lat współpracy z Jakubem Bednarukiem to bardzo dużo jak na warunki ligowe. Mam nadzieję, że to rozstanie wyjdzie na dobre zarówno nam, jak i trenerowi. Będzie mógł sprawdzić się w nowym środowisku, z nowymi zawodnikami. Ma predyspozycje do tego zawodu. Trzymam za niego kciuki i życzę mu, żeby w dalszej pracy odnosił sukcesy. Kibicuję mu również dlatego, że zatrudnienie go przed laty było moim pomysłem. Znałam jego ojca i pomyślałam, że on również ma wszelkie dane, by być szkoleniowcem. I to się sprawdziło! Jest młody i myślę, że wszystko jeszcze przed nim. 

 

Skąd pomysł na Stephana Antigę?

 

Jest trenerem mistrzów świata, co prawda nie ma jeszcze doświadczenia w pracy z klubem, ale teraz będzie je zdobywał. W przeszłości był znakomitym siatkarzem, gwiazdą polskiej ligi. Poza tym mieszka w Warszawie...

 

Czy trudno było namówić go do współpracy?

 

Słyszałam, że miał propozycje z innych klubów. Wiedziałam jednak, że mieszka w Warszawie, że tu pracuje jego żona, że synek trenuje w Metrze... Wszystko więc przemawiało za stolicą. Do gry włączył się nasz sponsor, który określił swoje warunki finansowe, dzięki czemu łatwiej nam było negocjować. Ja przedstawiłam naszą ofertę, która była dla trenera nie do przyjęcia, on przedstawił swoją, a w końcu wybraliśmy środek i wszyscy są zadowoleni.

 

Czy nie obawia się Pani, że trenerowi Antidze trudno będzie pogodzić pracę z reprezentacją Kanady z prowadzeniem klubu w PlusLidze?

 

Oczywiście, że są obawy. Nowego trenera zabraknie na początku przygotowań. Od początku zdawaliśmy sobie z tego sprawę, bo gdy zaczęliśmy z nim rozmawiać, był już selekcjonerem Kanadyjczyków. Prowadzimy rozmowy z kandydatem na drugiego trenera, którego zaproponował Stephane. Jeśli dojdziemy z nim do porozumienia i podpiszemy umowę, będę spokojna, że on wraz z Pawłem Zagumnym, będąc w stałym kontakcie z Antigą, podołają zadaniu.

 

Karuzela transferowa poszła w ruch, a wy zanotowaliście efektowne otwarcie. Czy przed startem nowego sezonu zaskoczycie jeszcze kibiców ciekawymi transferami?

 

To wszystko ogłosimy gdy dojdziemy do porozumienia z zawodnikami, z którymi prowadzimy teraz negocjacje. Jeżeli się uda, to stworzymy naprawdę fajny zespół, który będzie w stanie grać o wysokie cele. Najpierw jednak musimy podpisać kontrakty, by móc powiedzieć, że oni są już w naszej drużynie.

 

Którzy zawodnicy z obecnego składu zostaną w klubie na przyszły sezon?

 

Na ten moment wiemy, że na pewno zostaną: Bartek Kwolek, Andrzej Wrona, Jakub Kowalczyk oraz Jan Firlej.

 

Nowym dyrektorem sportowym klubu ma zostać Paweł Zagumny. Czy w momencie, gdy ogłosił zakończenie kariery, od razu pojawił się pomysł, by zajął to stanowisko?

 

Nie ukrywam, że widziałam Pawła w roli drugiego trenera. On powiedział, że w ogóle nie widzi siebie w roli szkoleniowca. W tej sytuacji, rozmawiając z zarządem, doszliśmy do wniosku, że zaproponujemy Pawłowi stanowisko dyrektora sportowego. Chcieliśmy, żeby pozostał w klubie, pozostał przy siatkówce, bo takiej osoby nie można stracić. Tym bardziej, że on również jest związany z Warszawą. Czy się sprawdzi w nowej roli? Zobaczymy, ale myślę, że tak. On sam bardzo entuzjastycznie podszedł do tego pomysłu.