Mecz odbywał się na mapie de_inferno, gdzie polska ekipa rozpoczęła po stronie CT, a więc teoretycznie łatwiejszej. Już pierwsza runda pokazała, że dla NEO i spółki nie będzie to łatwy pojedynek. Szwedzi wygrali pistoletówkę i dopiero przy rezultacie 3-0 biało-czerwoni zdołali się im przeciwstawić. Był to jednak tylko jednorazowy popis Virtusów, którzy przez długi czas znów nie potrafili znaleźć metody na przechytrzenie Fnatic. Przewaga Skandynawów rosła z każdą minutą. W pewnym momencie tablica świetlna ukazywała wynik... 11-1. To nie zwiastowało niczego dobrego. Trudno było odnaleźć w grze Polaków choć jeden pozytyw. Pierwsza część meczu zakończyła się rezultatem 13-2.

W takim momencie można było jedynie zastanawiać się, czy zmiana ról na mapie może cokolwiek zmienić. Bywało przecież w historii Counter-Strike'a wiele takich zwrotów akcji. Niestety rzeczywistość okazała się brutalna. Pasha i jego kompani nie zdołali do samego końca zdobyć już ani jednego punktu. Rezultat 16-2 przesądził o tym, że Virtus.pro zmuszone było pożegnać się z turniejem.