Nowak: Na wyjeździe strzelamy za mało bramek

Piłka nożna
Nowak: Na wyjeździe strzelamy za mało bramek
fot. Cyfrasport

Piłkarze Lechii nie wygrali na wyjeździe sześciu kolejnych spotkań. „Na obcych boiskach strzelamy za mało goli. Często nie potrafimy też utrzymać wyniku” - przyznał przed niedzielnym meczem ekstraklasy z Piastem w Gliwicach trener gdańszczan Piotr Nowak.

Lechia na własnym stadionie i Lechia na wyjeździe to dwie różne drużyny. W Gdańsku biało-zieloni odnieśli 11, czyli najwięcej zwycięstw w ekstraklasie (po dziewięć triumfów zanotowały Jagiellonia Białystok, Wisła Kraków i Korona Kielce), ale na obcych stadionach tylko cztery razy mieli okazję cieszyć się z wygranych. W dodatku w 13 takich meczach strzelili zaledwie 10 goli.

 

Po raz ostatni czwarta drużyna ekstraklasy zdobyła trzy punkty na wyjeździe 15 października, kiedy po bramkach Rafała Janickiego i Grzegorza Kuświka pokonała w Lubinie Zagłębie 2:1. W kolejnych sześciu meczach biało-zielonym nie udało się jednak powtórzyć tego sukcesu - zanotowali w nich cztery porażki i dwa remisy.

 

„Bez względu na to, czy rywalizujemy u siebie czy na wyjeździe, musimy realizować to, co sobie przed meczem założyliśmy oraz prezentować odpowiedni poziom. Moim zdaniem poziom naszej gry w ostatnich spotkaniach nie był zły, ale okazał się niewystarczający do odniesienia zwycięstwa. Mamy też problem, aby +ustawić+ mecz pod siebie” - zauważył.

 

Tę kiepską passę lechiści będą starali się przerwać w niedzielnej konfrontacji w Gliwicach z 15. w tabeli Piastem.

 

„Mamy wiele rzeczy do poprawienia. Nie możemy myśleć o wszystkim dookoła, tylko musimy skoncentrować się na grze w piłkę. Naszym mankamentem jest to, że niezbyt często strzelamy więcej niż jednego gola, a nawet jeśli wyjdziemy na prowadzenie, to nie potrafimy utrzymać korzystnego wyniku. A jesteśmy tak doświadczoną drużyną, że nie powinno stanowić to dla nas problemu. Cieszę się, że na Górnym Śląsku będziemy mogli wreszcie liczyć na wsparcie naszych kibiców. Ich obecność na trybunach jest dla nas zawsze dodatkową motywacją” - zapewnił.

 

Gdański szkoleniowiec liczy, że w Gliwicach jego drużyna zaprezentuje podobną dyspozycję, jak w ostatniej wygranej 1:0 konfrontacji u siebie z Zagłębiem Lubin, w której przerwała serię trzech porażek.

 

„Wiele rzezy staraliśmy się sobie wyjaśnić. Mecz z Zagłębiem pokazał, że nasza słabość i skupianie się na rzeczach nieistotnych jest chwilowa. Widać, że zespół wie jak sobie pomagać, jak się motywować, jak ze sobą rozmawiać, co od razu przekłada się na jakość gry. Zwłaszcza do przerwy była ona wyśmienita. To była jedna z najlepszych naszych połówek w tym sezonie” - ocenił.

 

W pierwszym meczu Lechia wygrała 23 października z Piastem 3:2. W Gdańsku gości prowadził Radoslav Latal, ale 3 marca Czecha zastąpił Dariusz Wdowczyk.

 

„Piast jest inną drużyną i ta zmiana bardzo dobrze na niego wpłynęła. Przekłada się to na wyniki i na organizację gry. Gliwiczanie są teraz bardziej poukładani, dobrze się uzupełniają i wiedzą co mają na boisku robić. Poza tym mają w swoim składzie kreatywnych zawodników, którzy potrafią znaleźć niekonwencjonalne rozwiązania. Piast umie grać w piłkę i widać, że jego druga lokata w poprzednim sezonie nie była dziełem przypadku” - skomentował.

 

W niedzielnym spotkaniu 53-letni szkoleniowiec nie może skorzystać z usług tylko dwóch zawodników. Dla Sławomira Peszki będzie to czwarty i ostatni mecz przymusowej pauzy po otrzymanej w konfrontacji z Lechem w Poznaniu czerwonej kartce. Dłużej natomiast będzie odpoczywał Vanja Milinkovic-Savic. Najwyższa Komisja Odwoławcza PZPN wydłużyła 20-letniemu bramkarzowi dyskwalifikację z trzech do sześciu meczów, a to oznacza, że reprezentant serbskiej młodzieżówki nie zagra do końca sezonu zasadniczego.

WP, PAP
Przejdź na Polsatsport.pl

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze

Przeczytaj koniecznie