A zaczęło się przecież tak sobie, gdyż na rozgrzewce kontuzji doznał ważny punkt układanki Mauricio Pochettino - Victor Wanyama. W jego miejsce wskoczył Joshua Onomah i chyba większej różnicy nie było widać, bo gospodarze dyktowali tempo od samego początku, choć goście kilka razy próbowali zaskoczyć Hugo Llorisa. Z czasem jednak słabli i w końcu skapitulowali. Najpierw przepiękną bramkę strzałem z dystansu zdobył Dele Alli, dla którego było to już szesnaste trafienie w tym sezonie, a przed przerwą kolejne gole dorzucili Eric Dier oraz Son Heung-min.


Wynik był więc ustalony już do przerwy. W drugiej połowie drugiego gola strzelił Son, a chwilę później na boisku pojawił się Harry Kane, który pauzował od marca, choć mówiło się, że może zabraknąć go znacznie dłużej. Ostatecznie wynik nie uległ już zmianie - Tottenham wygrał 4:0 i zbliżył się na cztery punkty do pierwszej Chelsea, która o 18.30 zagra na wyjeździe z Bournemouth.

Tottenham - Watford 4:0 (3:0)

Bramki: Alli 33, Dier 39, Son 44, 55.

Tottenham: Lloris - Trippier, Alderweireld, Vertonghen, Davies - Dier, Dembele (75 Sissoko) - Eriksen, Alli, Son (88 Onomah) - Janssen (61 Kane).

Watford: Gomes - Janmaat, Mariappa, Cathcart, Holebas - Success, Doucoure (59 Zuniga), Cleverley - Ambrat (70 Deeney), Niang - Okaka (84 Kabasele).

Żółta kartka: Doucoure.