Wybór konkretnych cyfr na koszulkach jest starannie przemyślany przez piłkarzy, a ich symbolika wręcz święta. Kibice chętnie komentują to, z jakimi numerami grają ich ulubieńcy, doszukując się znaczenia i motywów jakie kierowały graczem przy doborze konkretnego znaku.

Duże zamieszanie w środowisku fanów Evertonu wywołała decyzja Morgana Schneiderlina, który w nowej rundzie postanowił przywdziać koszulkę z numerem "2". Występujący na pozycji środkowego pomocnika Francuz przeniósł się na Goodison Park z Manchesteru United w zimowym okienku transferowym.

 

Kolejnym przykładem dziwnego gustu piłkarzy w doborze numeru może być Jordan Ayew, który zdecydował się na grę z "trójką" na plecach. Były napastnik Aston Villi podpisał kontrakt z Swansea City w przerwie zimowej i nie miał zbyt wielu możliwości w dopasowaniu cyfry na koszulce. Reprezentant Ghany przejął numer po Neilu Taylorze, który przeszedł do "The Villans".

 

Wyjątkową kreatywnością w doborze numeru wykazał się były gracz Interu Mediolan - Ivan Zamorano, który postanowił skomponować interesującą go liczbę poprzez znak oznaczający dodawanie pomiędzy dwoma cyframi. Chilijczyk nie mógł przywłaszczyć sobie wymarzonego numeru w tradycyjny sposób, ponieważ wcześniej zajął go legendarny Ronaldo.

 

 

To wszystko nic przy sposobie wykorzystania numeracji na koszulkach przez Fluminense de Feira. Klub zgodził się na promocje lokalnych produktów spożywczych poprzez umieszczenie ich cen sklepowych na koszulkach. I tak, numer "10" na trykocie odpowiada cenie pizzy, z kolei liczba "5" to cena szamponu.

 

Ciekawe jaki numer właściciele klubu przewidzieli dla kontuzjowanych graczy. Być może to cena paracetamolu, albo maści na siniaki.