"Raczej jestem daleki od tego, żeby oceniać. Mogę w duchu pomyśleć, że może coś bym zrobił inaczej albo szybciej, ale z drugiej strony odzywa się we mnie taki instynkt, który mówi: trener Nawałka ma nad tobą jedną podstawową przewagę – siedzi na ławce i wie, co w tej drużynie się dzieje" – powiedział Piechniczek.

 

Jego zdaniem należy mieć pełne zaufanie do obecnego selekcjonera.

 

"Obserwatorowi, nawet takiemu z najlepszym przygotowaniem fachowym czy największym zaangażowaniem emocjonalnym, trudno podejmować decyzje i pouczać trenera. Punkt pierwszy: Nawałka ma zawsze rację, punkt drugi: jeśli nie ma racji, patrz punkt pierwszy" – podkreślił Piechniczek.

 

W czerwcu podopieczni Nawałki zmierzą się z Rumunią w eliminacjach mistrzostw świata 2018. Biało-czerwoni prowadzą w grupie E z 13 punktami po pięciu meczach, Rumunia ma o siedem mniej. Piechniczek nie do końca zgadza się z opinią, że to Polska będzie faworytem.

 

"Piłka nożna uczy na pewno jednego: pokory. Dla naszej drużyny to spotkanie o wysoką stawkę, ale dla Rumunów to mecz ostatniej szansy. Zespół, który gra z taką determinacją, zawsze wysoko stawia poprzeczkę. Dlatego nie byłbym w 100 procentach pewny, że to przyjdzie łatwo i że wygramy" – powiedział były trener biało-czerwonych, który był gościem targów "Świat Piłki" na PGE Narodowym.

 

Na targach pojawili się też inni eksperci, trenerzy i byli zawodnicy, nie tylko z Polski, ale też m.in. z Czech, Anglii czy Portugalii. Zdaniem Piechniczka konfrontacja różnych myśli szkoleniowych przynosi wszystkim korzyści.

 

"Nie mamy monopolu na sportową mądrość. Odnieśliśmy parę sukcesów w różnych dyscyplinach, nie tylko w piłce, ale też w skokach narciarskich czy lekkoatletyce... Z drugiej strony, gdy opieraliśmy się wyłącznie na polskich trenerach, zdobyliśmy 28 medali olimpijskich. Dzisiaj cieszymy się z 10, w tym dwóch czy trzech złotych" – zauważył selekcjoner, pod wodzą którego biało-czerwoni zajęli trzecie miejsce na mistrzostwach świata w 1982 roku.

 

Po mundialu w Hiszpanii w polskim futbolu nie działo się najlepiej. Biało-czerwoni awansowali wprawdzie na mundial w 1986 roku, ale nie odnieśli już takiego sukcesu jak cztery lata wcześniej. Później brakowało ich na MŚ przez 16 lat.

 

"W sporcie wszystko zawsze odbywa się na zasadzie sinusoidy. Nie ma tak, że wiecznie się wygrywa, tylko są lata bardziej tłuste i lata chude. Wyniki reprezentacji w przeszłości i teraz są tego potwierdzeniem" – podkreślił Piechniczek.

 

Szkoleniowiec wypowiedział się także o zbliżającym się dwumeczu ćwierćfinału Ligi Mistrzów pomiędzy Bayernem Monachium (w składzie najprawdopodobniej z Robertem Lewandowskim) a Realem Madryt. Gdy oba zespoły rywalizowały ze sobą w tych rozgrywkach w sezonie 2013/14, "Królewscy" wygrali 1:0 u siebie i 4:0 w Monachium.

 

"Tym razem minimalnym faworytem wydaje się być Bayern, ale za każdym razem mecz jest inny, więc trudno przewidywać. Zresztą niedawna porażka ligowa z Hoffenheim 0:1 pokazała, że Bawarczycy też są do ogrania. Hiszpanie na pewno wyciągną z tego meczu wnioski, przeanalizują go i przyjmą podobną taktykę. Poza tym pamiętają bramki, które strzelał im Lewandowski, więc na pewno nie będzie mu tak łatwo, jak kiedyś" – ocenił Piechniczek.

 

Spotkanie w Monachium zaplanowano na środę 12 kwietnia. Rewanż na Santiago Bernabeu odbędzie się sześć dni później.