Sporty walki

Nowy trener Adamka: Nie chcę niczego...

Przylecą do Polski po świętach Wielkiej Nocy, wezmą udział w konferencji prasowej, obejrzą galę w Legionowie i pojadą do Osady Śnieżka w Łomnicy, gdzie rozpoczną przygotowania do planowanego na 24 czerwca Polsat Boxing Night.

 

Jeszcze nie tak dawno wydawało się, że Adamek nie zgodzi się na zmianę trenera. – Od 2010 roku pracuję z Rogerem Bloodworthem i niech tak już zostanie – mówił jeszcze przed walką z Erikiem Moliną w Krakowie, w kwietniu ubiegłego roku. Ale na gali organizowanej przez Mateusza Borka, w gdańskiej Ergo Arenie, w jego narożniku Rogera już nie będzie. Zastąpi go właśnie Gus Curren, który mówi, że zakochany jest w boksie od zawsze. Mając sześć lat był już naocznym świadkiem kickbokserskiego pojedynku swojego wujka, który później zaprowadził go na trening tej dyscypliny, ale kickboxing nie przypadł mu do gustu. Mając dziewięć lat trenował już boks i chyba wtedy zrozumiał, że to jest to. Dziś pamięta tylko, że było to na krótko przed przeprowadzką z Bloomfield (New Jersey), gdzie mieszkał wraz z rodziną, na Florydę, do Vero Beach, gdzie jego ojciec przenosił swoją firmę.

 

Kim jest młody, amerykański szkoleniowiec, jakie ma dokonania, z kim pracował?

 

Mając zaledwie 22 lata założył w 1996 roku House of Champions w Vero Beach, Dziś to miejsce zna każdy pięściarz na Florydzie i nie tylko. To Curren sprawił, że o tym ośrodku jest głośno, że przychodzą tu młodzi i starzy, amatorzy i zawodowcy. On sam twierdzi, że przełomowym momentem w jego życiu było poznanie słynnego trenera Lou Duvy. To on go namówił, by pracował jako sparingpartner z olimpijską kadrą USA przygotowującą się do igrzysk w Atlancie.

 

Dziś ma już za sobą długą, trenerską drogę, choć wciąż jest młodym człowiekiem. W gronie trenowanych przez Currena pięściarzy są między innymi były mistrz wagi lekkiej Stevie Johnston (42-6-1, 18 KO), dwaj ciężcy, Mike Marrone (21-7, 15 KO) i Sherman „Tank” Williams (39-15-2, 21 KO), kolejny, dobry pięściarz wagi lekkiej, Anglik Graham Earl (26-6, 12 KO),  półciężki z Nowej Zelandii, Jameson Bostic (23-5, 13 KO), dwumetrowy ciężki z Brooklynu Grant Cudjoe (15-3, 10 KO), czy junior ciężki z czeskiej Pragi, mieszkający w Vero Beach, nie boksujący już od siedmiu lat Daniel Kooij (9-0, 2 KO) i wielu, wielu innych mniej znanych zawodowców.

 

Ale są też amatorzy. Nowy trener Tomasza Adamka pracował przecież z członkami olimpijskiej ekipy Chin i bardzo sobie tę współpracę chwalił. Na prośbę Lou Duvy trenował ich parę tygodni w Poconos w Pensylwanii, a potem siedział kilka miesięcy w Chinach przygotowując ich do Igrzysk Azjatyckich. Chińczycy byli też u niego w Vero Beach.

 

Był też w Polsce, w Radomiu, w 2009 roku z Bosticem. Trenował go w latach 2005-2006, później wyrzucił, ale zgodził się przygotować go do walki z Mateuszem Masternakiem, choć od początku twierdził, że to nie jego waga i pojedynek ten źle się dla Jamesona skończy.  Tak też było, sam poddał Nowozelandczyka.

 

Największą karierę z wymienionych zawodników zrobił niewątpliwie czarnoskóry chłopak z Colorado, Stevie Johnston. Urodzony w Denver mańkut , przeniósł się później do Vero Beach i tam już mieszkał i trenował. Mistrzowski pas WBC w wadze lekkiej zdobył w marcu 1997 roku wygrywając z Francuzem Jeanem Babtiste Mendym. Decyzja sędziów (2:1) była korzystna dla niego, ale z równym powodzeniem wynik mógł być odwrotny.

 

Rok później Johnston w taki sam sposób przegra z Meksykaninem Cesare Bazanem w El Paso. Galę tę pokazano w polskiej telewizji ponieważ wystąpił na niej bardzo popularny w tym czasie Oscar De La Hoya. Warto jeszcze dodać, że w rewanżu Johnston pokonał Bazana i odzyskał tytuł, by ostatecznie stracić go w 2000 roku, pokonany przez innego Meksykanina, Jose Luisa Castillo. 

 

Urodzony na Bahamach, 44 letni dziś Sherman „Tank” Williams (39-15-2, 21 KO) też ma za sobą ciekawe bokserskie życie, które zresztą wciąż trwa. W grudniu ubiegłego roku znokautował przecież w Danii Mateusa Roberto Osorio, wcześniej pokonał Jamala Woodsa. W lipcu 2015 roku zmierzył się w Rumunii z solidnym Christianem Hammerem i przegrał na punkty. W trwającej dwadzieścia lat karierze bił się z wieloma znanymi rywalami, chociażby z Jameelem McClinem, Obedem Sullivanem, Alfredem Cole’em, Rusłanem Czagajewem czy Evanderem Holyfieldem. Trzy lata temu wytrzymał pełny dystans z obecnym mistrzem świata organizacji WBO, Nowozelandczykiem Josephem Parkerem.

 

Anglik Graham Earl (26-6, 12 KO) też miał swoje dobre chwile, ale z takimi asami jak Ricky Burns, Michael Katsidis czy Amir Khan przegrywał.

 

Gus Curren pytany czy długo zastanawiał się nad ofertą, by przygotować „Górala” do  jego walki na Polsat Boxing Night w Gdańsku odpowiada, że była to decyzja bardzo łatwa.  – Nie miałem żadnych wątpliwości. Praca z tak znakomitym pięściarzem jak Adamek, to dla mnie zaszczyt. Oglądałem jego najlepsze pojedynki, wiem co sobą reprezentuje. Kogoś takiego jak on, mistrza świata dwóch kategorii wagowych, który walczył też o pas WBC kategorii ciężkiej z Witalijem Kliczką, nie trzeba uczyć boksu. Co do tego chyba nikt nie ma wątpliwości. Nie ma więc mowy o radykalnych zmianach, mistrzów się nie zmienia, mistrzów się ulepsza, jak mawiał Lou Duva.

 

Na razie intensywnie ogląda walki Tomka na video. Obejrzał już jego wojny z Paulem Briggsem, pojedynki z Dawsonem, Banksem, Arreolą, Stevem Cunninghamem, Gołotą i Moliną. Tomasz Adamek zapytany co sądzi o Currenie potwierdza, że zrobił odpowiedni reasarch i wypadł on bardzo korzystnie dla młodego, 43 letniego  trenera z Vero Beach.

 

- Ma ciekawe pomysły, jest pełen pasji i zaangażowania. Myślałem nawet, by jeszcze przed świętami polecieć do niego na Florydę, ale skończyło się na wielu długich rozmowach telefonicznych. Do poważnej pracy zabierzemy w Osadzie Śnieżka, gdzie Mateusz Borek tradycyjnie organizuje mi zgrupowanie przed kolejnym Polsat Boxing Night.  Gus przyleci do Polski  z Florydy, ja od siebie z Newark, spotkamy się więc dopiero w Warszawie. Jestem pełen dobrych myśli i wiary w to, że nasza współpraca będzie owocna – mówi o swoim nowym trenerze Adamek.

 

To nie była dla niego łatwa decyzja. Od siedmiu lat u jego boku zawsze był Roger Bloodworth, wcześniej, od początku zawodowej kariery Andrzej Gmitruk. Epizod z Buddy McGirtem, byłem mistrzem świata i znanym amerykańskim szkoleniowcem z Florydy (też z Vero Beach) nie był najszczęśliwszy. W 2007 roku mając go w narożniku Adamek przegrał w Kissimmee z Chadem Dawsonem i stracił pas WBC w wadze półciężkiej. Teraz ma nadzieję, że z Gus Curren będzie dla niego znacznie lepszym wyborem.