Według nowego pomysłu, po 30 kolejkach fazy zasadniczej, w której uczestniczy 16 klubów, zespoły zostaną podzielone na trzy grupy, ale - inaczej niż w Polsce - zachowają swój dorobek punktowy.

 

Drużyny z miejsc 1-6 będą walczyć o mistrzostwo systemem każdy z każdym (po jednym meczu), a z miejsc 11-16 - o utrzymanie. Pozostałe ekipy, tj. te z pozycji 7-10, będą rywalizować w systemie pucharowym (mecz i rewanż), a zwycięzcy zagrają z klubem z czwartego lub piątego miejsca (zależnie od tego, czy któraś z czołowych drużyn zdobędzie krajowy Puchar) o awans do Ligi Europejskiej.

 

- To jest coś nowego, ale rewolucją bym tego nie nazwał. Prędzej ewolucją. Chodzi o to, żeby więcej było atrakcyjnych meczów, a mniej tych, w których właściwie już o nic się nie walczy - powiedział na konferencji prasowej Svoboda.

 

Jak zauważyli dziennikarze internetowej wersji gazety "Dnes", nowy system ma pewną wadę - klub, który zajmie szóste miejsce na koniec rozgrywek, nie będzie miał już szans awansu do Ligi Europejskiej, podczas gdy w walce wciąż liczyć się będzie jedna drużyna z miejsc 7-10.

 

- Zespół, który zakończy fazę zasadniczą na szóstym miejscu, później będzie jeszcze walczył o 15 punktów. Nie umiem sobie wyobrazić, żeby różnica między czwartym czy piątym a szóstym klubem była tak duża - bronił się Svoboda w odpowiedzi na pytanie, czy drużyny nie będą chciały celowo kończyć fazy zasadniczej na miejscach 7-10.

 

Większość klubów była za zmianą systemu. Z 32 głosujących ekip dwóch najlepszych lig przeciw były tylko dwa - drugoligowe SFC Opava i SC Znojmo. Są niezadowolone z faktu, że tylko zwycięzca drugiej dywizji awansuje do ekstraklasy, a kolejnych dwóch beniaminków wyłonią baraże z 14. i 15. ekipą ekstraklasy.

 

Dotychczas czeska ekstraklasa rozgrywała 30 kolejek. Do niedawna to samo dotyczyło polskiej ekstraklasy, ale od sezonu 2013/14 doszła kolejna faza, po zasadniczej, w której każdy klub rozgrywa jeszcze po siedem spotkań.