Inne

Esportowy psycholog o klęsce Virtus.pro w...

O godzinie 19:00 rozpoczął się mecz Virtus.pro kontra LDLC. Polacy nie są obecnie w najlepszej formie, co można było zaobserwować podczas ostatnich spotkań z SK Gaming, NiP oraz fnatic. Niezależnie od aktualnej kondycji naszych rodaków, LDLC nie powinno stanowić dużej przeszkody. Rzeczywistość okazała się jednak brutalna, a najczarniejszy scenariusz stał się faktem. Na Nuke Virtusi byli kompletnie bezradni wobec swoich przeciwników. Sytuacja, kiedy TaZ zdobywa pierwszego fraga dopiero w dwunastej rundzie mówi sama za siebie. Pierwsza mapa zakończyła się wynikiem 16:5. Na Inferno biało-czerwoni sprawowali się już nieco lepiej, lecz trzynaście punktów zdobytych przeciwko formacji spoza czołowej trzydziestki zdecydowanie nie stanowi dobrego wyniku. Virtusi byli dzisiaj zaledwie cieniem samych siebie z początku bieżącego roku.

 

Virtus.pro 5:16 LDLC (Nuke)

LDLC 16:13 Virtus.pro (Inferno)

 

W przypadku Kinguin nie można jeszcze mówić o kryzysie, lecz drobny spadek formy zdecydowanie był zauważalny w ostatnim czasie. W tej sytuacji pojedynek z EnVy Us jawił się jako doskonała okazja do zaprezentowania efektów treningu odbytego podczas kilkudniowego bootcampu w Poznaniu. Spotkanie było wyrównane od samego początku, a Polacy ani trochę nie odstawali od swoich faworyzowanych konkurentów. Podopieczni Loorda znakomicie spisali się w ofensywie na Inferno, co zaowocowało wygraniem całej mapy. Na Cobblestonie MICHU i spółka poszli za ciosem i poszło im nawet nieco sprawniej niż na poprzedniej arenie. Tym samym Kinguin zdobyło wczoraj komplet punktów i zbliżyło się do reszty stawki w klasyfikacji generalnej. Najciekawszym punktem spotkania zdecydowanie był ninja defuse, który SZPERO wykonał na warcie ScreaMa. Belgijski zawodnik z pewnością na długo zapamięta tę upokarzającą sytuację.

 

Kinguin 16:13 EnVy Us (Inferno)

EnVy Us 11:16 Kinguin (Cobblestone)