Piłka nożna

Liga Europy: Kibice wbiegli na murawę w...

Manchester United przyjechał do Brukseli w celu wywiezienia jak najkorzystniejszego rezultatu. Zwycięstwo w Lidze Europy będzie bowiem najlepszą drogą do awansu do przyszłorocznej edycji Ligi Mistrzów. Podopieczni od początku Jose Mourinho zaatakowali rywali, ale nie mieli wielu klarownych okazji. Mimo niezłej postawy gospodarzy, „Czerwone Diabły” w końcu dopięły swego i za sprawą Henrika Mkhitaryana wyszły na prowadzenie. W drugiej połowie długo utrzymywał się wynik 1:0. Wydawało się, że piłkarze z Manchesteru spokojnie dowiozą zwycięstwo do końca, ale na kilka minut przed ostatnim gwizdkiem wyrównał Leander Dendoncker. Na ostatni kwadrans na boisku pojawił się Łukasz Teodorczyk, który przed spotkaniem nabawił się drobnej kontuzji.

 

Anderlecht – Manchester United 1:1 (0:1)

Bramki: Dendoncker 86 – Mkhitaryan 37.

 

Najwięcej  bramek przyniosło spotkanie w Vigo, gdzie Celta podejmowała Genk. Belgowie szybko wyszli na prowadzenie, ale od 15. minuty aż do końca pierwszej połowy rządzili tylko gospodarze. Trzy gole hiszpańskiej ekipy nieco ustawiły grę. Dopiero w drugiej odsłonie Genk potrafiło złapać kontakt. Dwa gole Belgów przed rewanżem u siebie to niezła zaliczka, ale faworytem rewanżu będzie ekipa z Vigo.

 

Celta – Genk 3:2 (3:1)

Bramki: Sisto 15, Aspas 18, Guidetti 38 – Boetius 10, Buffel 67.

 

Z kolei najmniej emocji było w Amsterdamie. Ajax od początku zdominował Schalke i po dwóch golach Davy’ego Klaassena ustawił sobie dwumecz. Dla niemieckiej ekipy ta porażka to tylko potwierdzenie słabego sezonu, w którym nie dość, że fatalnie radzi sobie w lidze, to zapewne będzie musiała pożegnać się z europejskimi pucharami.

 

Ajax – Schalke 2:0 (1:0)

Bramki: Klaassen 23-karny, 52.

Zamiast o 21.05, mecz rozpoczął się o 21.50. Wszystko przez tureckich kibiców, którzy zaatakowali sektory Lyonu, atakując fanów gospodarzy m.in. racami oraz petardami. W końcu musiała interweniować policja, gdyż doszło nawet do bezpośredniego starcia. Wygrała jednak piłka, bo mimo wszystko spotkanie doszło do skutku.

A w nim prawie doszło do sporej niespodzianki, bo Besiktas długo prowadził po tym, jak Anderson Tallisca bardzo sprytnie wykonał rzut wolny, a do siatki trafił Ryan Babel. Lyon atakował i dopiero w końcówce zdołał rozstrzygnąć losy spotkania. Wystarczyły dwie minuty: najpierw wyrównał Corentin Tolisso, a chwilę później Morel wykorzystał fatalny błąd bramkarza gości Fabriego, który wdał się w drybling, mając trzech rywali w zasięgu wzroku.

Olympique Lyon - Besiktas 2:1 (0:1)
Bramki: Tolisso 83, Morel 85 - Babel 15.