Tryc: Postawiłem na rozwój sportowy, nie na pieniądze

Sporty walki
Tryc: Postawiłem na rozwój sportowy, nie na pieniądze
fot. PAP/Aleksander Koźmiński
Mateusz Tryc (z prawej) w Legionowie zmierzy się z Tomaszem Gargulą.

- Anglicy oferowali mi lepsze pieniądze, ale postawiłem na rozwój sportowy i zostaję w Polsce - powiedział dwukrotny ćwierćfinalista mistrzostw Europy w boksie Mateusz Tryc. Podpisał zawodowy kontrakt z Babilon Promotion, a zadebiutuje 22 kwietnia w Legionowie.

- Za kilka dni skończę 26 lat i to już chyba dobry moment na rozpoczęcie przygody z profesjonalnym pięściarstwem. W amatorskim boksie ciągle słyszymy tylko zapewnienia, że będzie lepiej... Miałem konkretną propozycję od jednego z brytyjskich promotorów, byłem nawet na rozmowach, a nawet sparingach w Manchesterze, ale zdecydowałem się pozostać w Polsce - stwierdził pochodzący z Wyszkowa Tryc.

 

Zawodnik boksujący dotychczas w kategorii półciężkiej związał się kontraktem z grupą Marcina Piwka Fight Events; menedżerem został Tomasz Turkowski.

 

- Na pewno pieniądze zarabiałbym większe w Anglii, ale tam byłbym traktowany jako bokser przyjezdny, a co to oznacza w zawodowym pięściarstwie, nie muszę tłumaczyć. Dla mnie najważniejszy jest rozwój sportowy, chcę zaistnieć na profesjonalnych ringach, oczywiście zależy mi na tych międzynarodowych. Tak naprawdę w moim życiu wiele się nie zmienia, dalej trenuję pod okiem byłego selekcjonera Huberta Migaczewa, ale na pewno będą miał łatwiej z zorganizowaniem sparingów - dodał Tryc.

 

Promotor Tryca jest zwolennikiem walk polsko-polskich, dlatego w Legionowie zmierzy się z rodakiem Tomaszem Gargulą.

 

- Pojawiły się trzy nazwiska rywali w debiucie: Garguli oraz Andrzeja Sołdry i Bartłomieja Grafki. Zgodziłem się na każdego, ale ostatecznie wybór padł na pierwszego z wymienionych. Mam już takie doświadczenie, że mogą walczyć z krajową czołówką zawodowców, choć wiadomo, że wolałbym za jakiś czas krzyżować rękawice z zagranicznymi zawodnikami - powiedział bokser, który docelowo zamierza występować w kategorii super średniej.

 

W 2013 i 2015 roku Tryc docierał do ćwierćfinałów ME. W pierwszym turnieju pokonał m.in. broniącego tytułu Irlandczyka Josepha Warda. Niespełnionym marzeniem, tak jak medal ME i MŚ, pozostaje udział i medal igrzysk.

 

- Zapomniałem już o tym turnieju kwalifikacyjnym w Wenezueli. Jeśli przepisy się nie zmienią, to już jako zawodowiec powalczę o olimpiadę w Tokio. Właśnie w Vargas miałem przedsmak profesjonalnej rywalizacji, bowiem wygrałem z dwoma rywalami boksującymi jako zawodowcy, np. Czechem Ladislavem Kutilem - ocenił.

 

W ostatnich latach Tryc należał do najlepszych bokserów-amatorów. Podczas ME w 2015 roku srebrne medale zdobyli Tomasz Jabłoński (75 kg) i Igor Jakubowski (91 kg), zaś Tryc (81 kg) w ćwierćfinale przegrał z Brytyjczykiem Joshuą Buatsim, późniejszym brązowym medalistą olimpijskim.

 

- Igor zdecydował, że jeszcze powalczy na olimpijskich ringach, a Tomek chyba wkrótce podpisze zawodowy kontrakt. A ja cieszę się, bo do końca roku powinienem stoczyć nawet cztery walki - dodał nowy pięściarz Babilon Promotion.

 

W walce wieczoru w Legionowie Krzysztof Zimnoch spotka się z byłym pretendentem do tytułu mistrza świata kategorii ciężkiej Amerykaninem Michaelem Grantem.

ask, PAP

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze