Menedżer we wrocławskim klubie pracował do września ubiegłego roku, wprowadził zespół do rundy play off, ale po półfinałowej porażce ze Stalą Gorzów zrezygnował z prowadzenia drużyny.

 

"Los nam wybrał takiego rywala na inaugurację" – powiedział PAP Baron, który nie ukrywa, że ze swoimi byłymi podopiecznymi wolałby spotkać się w innym terminie.

 

"Te pierwsze mecze u siebie są najtrudniejsze. Jeździmy sparingi, turnieje, ale liga rządzi się swoimi prawami. Trudno też ocenić na dzisiaj, jaką siłą dysponujemy. Osobiście wolałbym innego przeciwnika, no ale cóż, na początek mamy trochę emocji i gościmy bardzo mocną drużynę" – podkreślił menedżer leszczyńskich "Byków".

 

Jak dodał, takie spotkanie to dodatkowy zastrzyk adrenaliny.

 

"Na pewno serce mocno będzie biło, ale też dlatego, że będzie to mój pierwszy mecz z nową drużyną. Nie sądzę, żebym pomylił strony w parkingu. Jestem z tymi chłopakami już pół roku, myślę, że znaleźliśmy wspólny język i wszystko nam się to zaczyna układać" – zaznaczył.

 

Z Wrocławiem wciąż jest mocno związany, mieszka tam jego rodzina, a z Leszna do stolicy Dolnego Śląska ma niespełna 90 kilometrów.

 

"Nie ukrywam, że bardzo lubię Wrocław i tamtejszych kibiców. Natomiast mam w Lesznie swoją pracę do wykonania i będę starał się zrobić to jak najlepiej. To nie będzie żadna wojna, ale jeden z 14 meczów, jakie mamy do rozegrania w rundzie zasadniczej, by zapewnić sobie awans do play off" – podsumował.

 

W zespole Betardu Sparty w roli menedżera zadebiutuje z kolei były zawodnik Unii Leszno Rafał Dobrucki. W inauguracyjnym spotkaniu w ekipie gości zabraknie Macieja Janowskiego, z kolei Baron zrezygnował z usług Grzegorza Zengoty.