Inne

Fani esportu to nie dzieci - wynika z raportu...

Pierwsza gra to bardzo powolne early game, ponieważ dopiero w 11. minucie doczekujemy się pierwszej krwi dla akademii Fnatic na górnej alei. Na odpowiedź Giants nie musimy czekać długo i Nisqy ginie na środku mapy dwie minuty później. Mecz jest bardzo wyrównany i obie strony zdobywają zabójstwa w krótkim odstępie czasu. W 35. minucie zespół Kikisa w końcu zdobywa przewagę, a niedługo później zdobywają wzmocnienie Nashora. Udaje im się zniszczyć większość bazy przeciwnika, a po zdobyciu najlepszego smoka w 39. minucie, wiadomo już, że nie Giants nie będą w stanie ich powstrzymać i Fnatic Academy zdobywa pierwszą gręw 41. minucie. 

 

Druga gra zaczyna się dużo bardziej dynamicznie i już w 4. minucie Fnatic zdobywa dwa zabójstwa w okolicy rzeki. Kolejny raz gra jest bardzo wyrównana i festiwal zabójstw trwa w najlepsze. W 27. minucie Kikis i spółka zdobywają wzmocnienie Nashora i w końcu zdobywają znaczącą przewagę. Losy spotkania zaczynają się odwracać po kilku świetnych walkach w wykonaniu „Gigantów.” Fnatic jednak  nie chce oddać tego meczu i w 44. minucie, po świetnej walce drużynowej, zdobywają kolejnego Barona, a chwilę później bez większych problemów kończą spotkanie.

 

Kolejny dość szybki początek – first blood w 5. minucie, znowu dla Fnatic. Od tego momentu akademia Fnatic sukcesywnie powiększa swoją przewagę. „Giganci” są w stanie minimalnie odrobić straty, a w końcu podejmują udaną próbę zdobycia Barona w 24. minucie, jednakże nie przekłada się to na większe sukcesy na mapie. Ekipa Kikisa spokojnie niszczy kolejne cele i zmuszają Giants do ciągłej defensywy. Udaje się przełamać ją już w 35. minucie, kiedy Kikis popisuje się fantastycznym backdoorem i niszczy Nexusa nieprzyjaciela.