W poniedziałek Lechia zmierzy się z zespołem, który przegrał pięć kolejnych spotkań – cztery w ekstraklasie oraz jedno w Pucharze Polski i stracił w nich aż 20 bramek. Po ostatniej ligowej porażce 1:5 w Szczecinie z Pogonią w Arce doszło do zmiany trenera – Grzegorza Nicińskiego zastąpił Leszek Ojrzyński.

 

- Na to nie mamy wpływu, ale możemy zobaczyć jak drużyny pod wodzą trenera Ojrzyńskiego grały i prezentowały się pod względem taktycznym. Każdy szkoleniowiec ma swoje preferencje oraz przyzwyczajenia i jest jeszcze trochę czasu, aby je poznać. Dni do spotkania z Arką chcemy maksymalnie wykorzystać i zapewniam, że będziemy do niego dobrze przygotowani - powiedział Nowak.

 

Szkoleniowiec trzeciej drużyny ekstraklasy nie zamierza jednak koncentrować się głównie na rywalu, bo uważa, że w derbowym spotkaniu i tak najwięcej będzie zależeć od jego ekipy.

 

- Wiele razy podkreślałem i rozmawiałem z zawodnikami, że musimy być przygotowani na każdy wariant, mieć plan na każdą boiskową sytuację, odpowiednio czytać grę i właściwie na wszystko reagować. A drogi do zwycięstwa musimy szukać przez własną kreatywność i myślenie - stwierdził.

 

W pierwszym meczu pomiędzy tymi zespołami w Gdyni było 1:1. Prowadzenie dla gości uzyskał w 32. minucie Marco Paixao, a do remisu doprowadził w 65. minucie Adrian Błąd. W dodatku pod koniec spotkania czerwoną kartką, za uderzenie Krzysztofa Sobieraja, ukarany został pomocnik Lechii Flavio Paixao.

 

- To na pewno nie był mecz przyjaźni. Nie brakowało w nim ostrych starć oraz agresywnej gry i spodziewam się, że w poniedziałek będzie podobnie. Liczę jednak na mądrość swojej drużyny i zachowanie przez piłkarzy chłodnej głowy. Musimy być skoncentrowani na grze w piłkę - podkreślił.

 

Przed poniedziałkowym meczem gdańszczanie nie mają dnia wolnego. - Ten czas każdy chciałby spędzić z rodziną i na pewno lepiej byłoby, gdybyśmy zagrali z Arką w sobotę. Rywalizujemy jednak w poniedziałek i musimy wypośrodkować życie rodzinne z futbolem. Wielkanocne potrawy kuszą, ale moi zawodnicy są świadomi i nie muszę przypominać im, że nie powinni sięgać po białą kiełbasę, chrzan i golonkę - zaznaczył.

 

Na derby do składu biało-zielonych wraca Sławomir Peszko, który odcierpiał karę czterech spotkań pauzy. Kontuzjowany jest natomiast obrońca Grzegorz Wojtkowiak, który w środę przeszedł operację kolana. Pod znakiem zapytania stoi również występ narzekającego na uraz innego defensora Jakuba Wawrzyniaka.

 

- Kuba wznowił w czwartek treningi i wierzę, że w poniedziałek będzie zdolny do gry. Jeśli nie będzie w pełni sił to po lewej stronie obrony mam alternatywę w postaci Lukasa Haraslina i Joao Nunesa - wyjaśnił.

 

W piątek rano sprzedano już 22 tysiące biletów na to spotkanie. Dynamika dystrybucji wejściówek zbliżona jest do meczu z Legią Warszawa, który 19 marca obejrzało 37 220 widzów.

 

- Teraz mamy święta i nie wiemy, czy ten trend się utrzyma. Na pewno jednak spodziewamy się, że w poniedziałek na Stadionie Energa Gdańsk zasiądzie ponad 30 tysięcy kibiców - powiedział rzecznik Lechii Jakub Staszkiewicz.

 

Tego spotkania nie obejrzą natomiast sympatycy gości. Po październikowym meczu w Gdyni Komisja Ligi ukarała oba kluby i zadecydowała, że ich kibice nie mogą być obecni na dwóch kolejnych derbowych potyczkach na stadionie rywali.