Villa jeszcze za czasów gry w Europie popisywał się pięknymi bramkami. Teraz jednak nieco w nie swoim stylu zdecydował się na strzał z około 50 metrów. Drużyna New York City grała na wyjeździe z Philadelphia Union i do 90. minuty prowadziła 1:0. Wtedy to gospodarze rzucili się do odrabiania strat. Na ich nieszczęście piłkarze z Nowego Jorku wyprowadzili kontratak. Villa przepchnął jednego z obrońców i bez dłuższego zastanowienia uderzył z okolic koła środkowego. Kapitalny lob przeleciał nad bezradnym bramkarzem. Jak widać mistrz świata z 2010 roku nie zapomniał jak zdobywa się piękne bramki. Dla 35-latka było to czwarte trafienie w szóstym meczu w tym sezonie MLS.