Sporty walki

Polsat Boxing Night: Zaproszenie na...

18 kwietnia Adamek (50-5, 30 KO) poznał rywala, z którym zmierzy się na gali Polsat Boxing Night. Będzie to Haumono - pięściarz bardzo solidny, z potężnym ciosem (z dwudziestu czterech zwycięstw aż dwadzieścia jeden kończył przed czasem). Podobnie jak Polak przegrał ostatnią walkę. W lipcu 2016 roku został znokautowany przez Josepha Parkera - aktualnego mistrza świata WBO.

 

Wymagania finansowe rosną, gdy zawodnik słyszy o Adamku

 

Borek, organizator imprezy w gdańskiej Ergo Arenie, zdawał sobie sprawę z tego, że ściągniecie rywala dla Adamka nie będzie łatwym zadaniem. - Zawodnicy, którzy słyszą o potencjalnym starciu z nim i wyjeździe do Polski, nagle podnoszą wymagania finansowe, by w końcu jednak odmówić. Zdają sobie sprawę, że nawet jeśli to nie jest prime Adamka, to jest to cały czas pięściarz o dużych umiejętnościach. Do tego jest typem prawdziwego sportowca i zawsze jest dobrze przygotowany - powiedział w rozmowie z Polsatsport.pl.

 

Na polskim rynku nie możemy spodziewać się takich pieniędzy, jakie płaci się na Wyspach Brytyjskich, gdzie w ostatnich latach możemy zaobserwować renesans boksu. - Pomijając walkę Joshuy z Kliczką na Wembley, gdzie okoliczność jest wyjątkowa, wystarczy, że na angielskiej gali boksuje pięściarz solidny z bardzo dobry, a ludzie są zachwyceni i kupują bilety - dodał.

 

Adamek w swojej zawodowej karierze walczył ze absolutną światową czołówką. Ostatnio przegrał przez nokaut w dziesiątej rundzie z dwukrotnym pretendentem do tytułu mistrza świata Erikiem Moliną, ale do tego momentu pewnie prowadził u wszystkich trzech sędziów punktowych. Wtedy w stawce znajdował się pas IBF Inter-Continental, lecz jak wspomina Borek sama walka nie zachwyciła.

 

- Mieliśmy jednego dużego zawodnika, który liczył na pojedynczy cios, był cały czas schowany za gardą i mieliśmy drugiego, który trafiał jabami i próbował dobrać mu się do skóry. Gdybyśmy wyjęli ten decydujący cios, to nie byłoby takich emocji. To nie jest tak, że Molina go trafił - po prostu Adamek szedł w odpowiedzi na jego akcję i dał się trafić - stwierdził.

 

Byli inni kandydaci

 

Znalezienie godnego przeciwnika nie trwało jednak długo. Haumono w przeszłości potrafił zniszczyć japońską nadzieję wagi ciężkiej - Kyotaro Fujimoto. Szybko uporał się też z Marcelo Luizem Nascimento, a przecież pamiętamy, jakie warunki postawił Brazylijczyk Mariuszowi Wachowi i jak łatwo znokautował Sergieja Werwejkę. Rywal jest więc wymagający, choć nie był pierwszą opcją.

 

- Pierwszym wyborem był Chris Arreola, ale po kilku dniach odmówił. Kolejną opcją był Andriy Rudenko Rudenko, który jest wysoko w rankingach, ma styl ofensywny, ale też odmówił. Podobnie jak Travis Kaufmann. Było też małe zainteresowanie Johannem Duhaupas, jednak zdawałem sobie sprawę, że skoro przyjął walkę z Aleksandrem Powietkinem w ostatniej chwili, to Rosjanie musieli mu sporo zapłacić. Był też Christian Hammer, ale on ma pas mistrza Europy, kosmiczne oczekiwania i wierzy, że po znokautowaniu Davida Price'a wróci na Wyspy, bo Anglia płaci lepiej. Robert Helenius, Bryant Jennings czy Dereck Chisora to zupełnie inne honoraria - nie na polskie warunki - ocenił Borek.

 

Borek zaznacza również, że Haumono to nie tylko ciekawy pięściarz, ale także człowiek. - To bardzo ciekawa osoba, ma bardzo kolorową historię. Miał problemy z narkotykami, depresją, próbował samobójstwa, później wracał do boksu. Jego ojciec także walczył, więc tradycja bokserska była obecna w ich domu. Czasami bywa nie do zatrzymania. Jego warunki fizyczne i styl walki dają nadzieję na świetny, atrakcyjny pojedynek - zakończył.