W Zabrzu spotkali się sąsiedzi z ligowej tabeli. Ósmy Górnik podejmował siódme Wigry. Obie drużyny w dalszym ciągu liczyły się w walce o Ekstraklasę. Zabrzanie w tym roku grali w kratkę, potrafili wygrać z Sandecją Nowy Sącz, a przegrać z ostatnim MKS-em Kluczbork. Na własnym stadionie Podopieczni Marcina Brosza radzili sobie jednak dobrze, z pięciu spotkań w 2017 roku wygrali aż cztery.

 

Wigry radziły sobie dotychczas nieco lepiej, dlatego też w tabeli miały dwa punkty więcej od rywali. Od początku aktywny był Damian Kądzior, który ma za sobą bardzo udany okres. Pierwsza połowa nie przyniosła wielu okazji, ale z nieco lepszej strony zaprezentowali się goście.

 

Po przerwie nadal nie obserwowaliśmy szybkiej gry, można wręcz powiedzieć, że piłkarze bali się odważniej zaatakować. Dodatkowo dużo niedokładności i czasami nieco egoistycznej postawy zawodników powodowało, iż meczem w Zabrzu nie dało się ekscytować.  Dopiero w 78. minucie kibiców rozgrzał nieco Kamil Adamek. Piłkarz Wigier przeprowadził świetną akcję prawą stroną, w której m.in. założył siatkę jednemu z rywali. Ostatecznie jego okazja zakończyła się na bramkarzu Górnika. W samej końcówce gospodarze wyszli z genialnie zapowiadająco się kontrą, ale zmarnowali szansę. Goli w Zabrzu nie zobaczyliśmy, a piłkarze schodzili z murawy przy akompaniamęcie gwizdów.

 

Górnik Zabrze - Wigry Suwałki 0:0

 

Górnik: Loska - Wolniewicz, Kopacz, Suarez, Karwot (70' Ledecky) - Matuszek - Wolsztyński (55' Olszewski), Kurzawa, Janco (46' Ambrosiewicz), Arcon - Angulo.

 

Wigry: Zoch - Baranowski, Bucholc, Wichtowski, Frank Adu - Augustyniak, Kądzior, Radecki, Santana (60' Adamek), Gąska - Zapolnik.

 

Żółte kartki: Wolsztyński -  Adamek

 

Sędzia: Zbigniew Dobrynin (Łódź)

 

Widzów: 6 891.