Marcin Lepa: Trener Ferdinando De Giorgi nie tylko ze złotym medalem, ale również z resztkami tortu, który popularny "Bociuś" rozsmarował na jego twarzy! Smaczne mistrzowstwo smakuje szczególnie?

Ferdinando De Giorgi: To zwycięstwo rzeczywiście smakuje w sposób szczególny. Po pierwsze ze względu na fakt, że udało nam się obronić tytuł, co nigdy nie jest łatwe. Trafiliśmy jednak na grupę wspaniałych zawodników oraz na wsparcie ze strony klubu. Oczywiście do zwycięstwa potrzebny jest również dobry trener! (śmiech) Po drugie cieszę się, że w drużynie panowała świetna atmosfera. Jeżeli chodzi o "Bociusia" i o tort, to zawsze gdy coś wygrywamy płacę właśnie taką cenę... Chciałbym mu się kiedyś odgryźć, ale jeśli chodzi o siłę fizyczną nie miałbym szans. Muszę więc znaleźć jakiś inny sposób!

Co jeśli chodzi o najważniejszych autorów tego sukcesu? Których zawodników by Pan szczególnie wyróżnił?

Ciężko byłoby mi wybrać najważniejszych zawodników, ponieważ ten sezon był trudny i skomplikowany. Przez dłuższą jego część nie mogliśmy korzystać z kontuzjowanego Kevina Tillie, do tego doszła Liga Mistrzów. W związku z tym liczyła się cała drużyna i to, że potrafiliśmy stworzyć zwycięski kolektyw. Oczywiście człowiekiem, który bardzo pomógł mi przez te dwa lata był Benjamin Toniutti. Potrafił docenić zawodników w trakcie gry i zagrywać im piłki, aby prowadzić do kolejnych zwycięstw. Bardzo duży postępo poczynił Sam Deroo. W kluczowym momencie bardzo wiele tej drużynie dali Rafał Buszek i Dawid Konarski, a także Paweł Zatorski, Mateusz Bieniek i Łukasz Wiśniewski.

Ciężko zostawić Kędzierzyn-Koźle po takich sukcesach?

Oczywiście, że tak. Stworzyliśmy tutaj fantastyczną atmosferę i przebywałem we wspaniałym otoczeniu. Teraz będę spełniał swój kolejny sen. Obejmuję silną reprezentację, w dodatku w tym samym kraju. Liczę więc, że kibice będą mi dalej kibicować. Mam nadzieję, że to wielkie wyzwanie zakończy się wielkim sukcesem.

Cała rozmowa z Ferdinando De Giorgim w załączonym materiale wideo.