Drużyna Aluron Virtu Warta Zawiercie ma za sobą udany sezon w I lidze, zwieńczony triumfem w finale. Zwycięstwo nad Ślepskiem Suwałki, po pięciomeczowym boju (0:3, 3:2, 3:0, 1:3, 3:2), dało podopiecznym trenera Dominika Kwapisiewicza szansę gry w barażach o miejsce w PlusLidze. Rywalem będzie ostatni zespół ekstraklasy – AZS Częstochowa. O zbliżającej się rywalizacji porozmawialiśmy z trenerem najlepszego zespołu I ligi.

 

Robert Murawski: Przed siatkarzami Aluron Virtu Warta Zawiercie mecze barażowe o miejsce w PlusLidze. Jakie są nastroje w drużynie i z jakim nastawieniem przystępujecie do rywalizacji z AZS Częstochowa?

 

Dominik Kwapisiewicz: Nastroje są naprawdę bardzo spokojne. Wiemy, że swoje w tym sezonie ugraliśmy, naszym celem było miejsce w czwórce, a zdołaliśmy wygrać I ligę. Wywalczyliśmy historyczny sukces dla Zawiercia i jesteśmy z tego powodu bardzo szczęśliwi. Do spotkań barażowych podchodzimy na spokojnie, bez większej presji. Nie ma żadnego nacisku, że coś musimy. Zdajemy sobie sprawę z tego, że to drużyna z Częstochowy musi, będzie grać pod presją. Siatkarze AZS mieli słaby sezon, ich nastawienie mentalne w tym momencie może nie być na najwyższym poziomie, ale poprzednie niepowodzenia będą chcieli sobie odbić na nas. Dlatego uważam, że te mecze będą trudne. My będziemy chcieli podejść do tej rywalizacji na luzie i pokazać naszą najlepszą siatkówkę. Zobaczymy, czy się nam to uda.

 

W jakiej dyspozycji są Pańscy zawodnicy? Nie narzekają na urazy, nie są przemęczeni ciężkim sezonem? Za wami wyczerpująca rywalizacja o prymat w I lidze ze Ślepskiem Suwałki, której losy rozstrzygnęły się dopiero w tie-breaku piątego meczu.

 

Myślę, że zmęczenie może dotyczyć w równym stopniu nas, jak i naszych rywali z Częstochowy. Jesteśmy fizycznie dobrze przygotowani do spotkań barażowych. Nie ma w zespole większych urazów, czy kontuzji. Wszystko jest w porządku, czekamy tylko na pierwszy gwizdek sędziego w środę.

 

Ma Pan do dyspozycji kilku zawodników z ekstraklasową przeszłością. Kto jest liderem zespołu? W czym tkwi siła drużyny z Zawiercia?

 

Naszym największym atutem jest zespołowość. Ta drużyna ma czternastu liderów. Nie mówię tego na wyrost, bo wiadomo, że ktoś gra trochę więcej, ktoś musi grać trochę mniej, bo taka jest specyfika sportów zespołowych. Jednak na przestrzeni całego sezonu niejednokrotnie pokazywaliśmy, że bez względu na skład potrafimy odwracać losy meczów. Często zdarzało się, że zawodnicy, którzy wchodzili z kwadratu dla rezerwowych, wnosili nową jakość do gry zespołu, nie obniżając poziomu, który był do tej pory.

 

Za ekipą AZS Częstochowa przemawia gra w PlusLidze, rywalizacja z najlepszymi drużynami w kraju. Z drugiej jednak strony siatkarze spod Jasnej Góry mają za sobą wyjątkowo kiepski sezon, a wy jesteście tuż po historycznym sukcesie. Możecie jeszcze na tej fali pójść za ciosem i sprawić niespodziankę?

 

Na pewno faworytem jest zespół z Częstochowy, który reprezentuje ekstraklasę. Ale jak wspominałem: oni muszą, my tylko możemy i niech ta fala sukcesu poniesie nas jak najdalej.

 

Szerokim echem w środowisku siatkarskim odbiła się sprawa piłek, którymi mają być rozgrywane baraże o miejsce w PlusLidze i Orlen Lidze. Ustalono, że drużyny będą grały piłkami Mikasa, którymi rywalizuje się w ekstraklasie, podczas gdy w I lidze gra się Moltenami. Czy dla was ma to znaczenie?

 

Nie chciałbym tego komentować. Najpierw był jeden komunikat, potem był drugi. Oba wisiały obok siebie, potem ten bardziej korzystny dla nas zniknął i okazało się, że gramy Mikasami. Nie mamy z tym żadnego problemu. Możemy grać Mikasą, Moltenem, piłką lekarską, piłką do tenisa, co tylko sobie panowie zażyczą.

 

Różnica piłek nie będzie miała wpływu na grę?

 

Do meczu będziemy mieli półtora tygodnia treningów Mikasami, więc nie będziemy już odczuwać żadnego dyskomfortu. Bardziej chodzi chyba o nastawienie mentalne samych zawodników. Może gdybyśmy musieli się przestawić z dnia na dzień, miałoby to znaczenie, ale po takim okresie treningów nowymi piłkami, chyba już nie. Myślę, że gdyby Częstochowa nas ograła, nie będziemy tej porażki zwalali na rodzaj piłek. Przy okazji, chciałbym podziękować klubowi MKS Będzin, który dostarczył nam piłki, co ułatwiło przygotowania do baraży.

 

Jakie jest zainteresowanie siatkówką w Zawierciu?

 

Jest ono ogromne. W końcówce sezonu, nawet gdy graliśmy z drużynami z końcówki tabeli I ligi: Victorią Wałbrzych czy Norwidem Częstochowa, nasza hala była wypełniona po brzegi.

 

Co w przypadku awansu ekipa Aluron Virtu Warta Zawiercie będzie mogła zaoferować PlusLidze? Pamiętajmy, że ten ewentualny awans zostanie wywalczony kosztem drużyny z wielkimi tradycjami, jaką jest AZS Częstochowa... 

 

Tego, co Częstochowa dała polskiej siatkówce, nikt tej drużynie nie odbierze. To piękna karta historii. Jednak każda historia kiedyś ma swój koniec i na tę chwilę zespół AZS jest na samym końcu ligowej tabeli. Zamknięcie ligi miało sprzyjać temu, że sponsorzy, mając perspektywę kilku sezonów gry w elicie, wyłożą na kluby większe pieniądze. Niestety, po drużynie z Częstochowy jakoś tego nie widać. Od kilku sezonów są kłopoty, klub ledwo wiąże koniec z końcem. Nic siatkarzom AZS nie umniejszając, w tym klubie nie występują żadni topowi gracze. Każdy tworzy zespół na miarę budżetu, jakim dysponuje. Gdyby Zawiercie mogło występować w PlusLidze, to nasza drużyna miałaby do zaoferowania wyższy poziom sportowy, niż w tym momencie prezentuje AZS Częstochowa. Niech boisko zadecyduje o tym, kto w przyszłym sezonie zagra w ekstraklasie.

 

Transmisje pierwszych dwóch meczów barażowych (drużyny rywalizują do trzech zwycięstw) pomiędzy AZS Częstochowa i Aluron Virtu Warta Zawiercie: środa (26 kwietnia) – Polsat Sport od godziny 18.00; czwartek (27 kwietnia) – Polsat Sport od godziny 18.00.