O całej zabawnej sytuacji powiedział w magazynie Puncher Mateusz Borek, który pod szyldem MB Promotions zajmuje się organizacją gali:
Paradoks całej historii walki Masternak - Siłłach jest taki, że zanim Mateusza poinformowaliśmy z kim przyjdzie mu boksować na Polsat Boxing Night 7, on już w ciemno miał w planach... zatrudnienie Siłłacha jako jednego ze swoich sparingpartnerów.
- To prawda, wysłałem mu wiadomość na Facebooku. Ale musiała być sytuacja, że on już wiedział o walce ze mną, bo nic mi nie odpisał. Wcześniej mieliśmy kontakt, bo znamy się i trenowaliśmy wspólnie, ale na propozycję sparingu nie odpowiedział. Zastanawiam się jak mógł to odebrać… Trochę śmieszna sytuacja - odpowiedział "Master".

Masternak i Siłłach nigdy ostatecznie nie mieli szansy sparować. Janusz Pindera pod wrażeniem Siłłacha był zwłaszcza w początkowym etapie kariery. - Wydawało mi się, że zajdzie dalej. Na podstawie walk rywala Mastera widać, że jak narzuci mu się agresywny pressing, on się gubi i ma problem. Jest nonszalancki, jego lewa ręka jest zawsze opuszczona - ocenił.

- Na wyobraźnie wpływa fakt, że Siłłach jest jednym ze sparingpartnerów Władimira Kliczki (64-4, 53 KO) przed walką z Anthonym Joshuą (18-0, 18 KO). W tej chwili z Europy wraca do Stanów Zjednoczonych, żeby znowu przylecieć do Polski na walkę z Masternakiem. Sparingi z Ukraińcem są gwarancją, że to nie będzie Siłłach przygotowany połowicznie, lecz absolutnie po zwycięstwo - dodał Borek.

 

Cała dyskusja z magazynu Puncher w załączonym materiale wideo.