Całą akcję zapoczątkował Marcin Feddek, który na łamach Polsatsport.pl napisał:

- Proponuję, abyśmy wszyscy stawili się na niedzielne spotkanie z Rzeszowem. Aby stadion przy ulicy Sportowej 2 znów był pełen. Tak jak w latach dziewięćdziesiątych, kiedy Tomek i jego koledzy zdobywali pięciokrotnie dla Polonii tytuły Drużynowych Mistrzów Polski. Jak w te cudowne soboty, kiedy na zawodach Grand Prix mistrz świata swoimi akcjami rozpalał nas do czerwoności. Śmigał pod płotem, tworząc niezapomniane widowisko. I nawet wtedy, kiedy przyjeżdżał do Bydgoszczy w tarnowskim, toruńskim bądź gorzowskim plastronie - w głębi serca zawsze był nasz. Chłopak z Bydgoszczy, który zaprzedał duszę żużlowi.

Apel, by w ten sposób okazać wsparcie i podziękować za lata startów indywidualnemu mistrzowi świata z 2010 roku spotkał się z bardzo dużym odzewem ze strony kibiców i to nie tylko z Bydgoszczy. Informują się i zapraszają nawzajem za pośrednictwem portali społecznościowych, by w niedzielę podczas meczu 4. kolejki 1. ligi żużlowej pomiędzy Polonią a Stalą Rzeszów okazać wsparcie dla całej rodziny Gollobów.

- Był to pomysł spontaniczny, ale jak widzę komentarze ludzi, udostępnienia na portalach społecznościowych, to myślę sobie, że faktycznie się uda. Cieszę się z odzewu, bo piszą do mnie ludzie z różnych regionów i informują, że chcą przyjechać. Nie spodziewałem się takiego odzewu, ale to pokazuje, jak mocna jest w Polsce rodzina żużlowa. Modyfikując jedno z ogólnie znanych haseł mogę powiedzieć, że w tym momencie „Łączy nas Gollob”. Mam nadzieję, że w niedzielę zapełnimy stadion, a on ten apel zobaczy, usłyszy. Tym bardziej, że dotarły ze szpitala dobre informacje o tym, że jest przytomny i rozmawia. Może będzie ten mecz mógł obejrzeć, bo czysty przypadek sprawił, że właśnie niedzielny mecz Polonii ze Stalą będziemy transmitować na żywo w Polsacie Sport – mówi Feddek.

Pomysł Marcina Feddka nie wziął się przypadkowo, bowiem dziennikarz doskonale zna się z mistrzem świata z 2010 roku. - Tomek jeździł na żużlu, ja grałem w piłkę, a mimo to nasze losy gdzieś tam się splotły. Przychodził czasami do nas grać w piłkę, w hokeja, o ile pamiętam zagrał z nami nawet jeden mecz w lidze. Potem pracując jeszcze w Telewizji Polskiej jeździłem m.in. na turnieje Grand Prix, gdzie wielokrotnie z nim prowadziłem rozmowy. Jest mi więc bliską osobą i wsparcie przez obecność na stadionie Polonii było pierwszym pomysłem, który wpadł mi do głowy– zaznacza Feddek.