Rusza kolejny sezon Grand Prix! Na początek słoweńskie Krsko

Żużel
Rusza kolejny sezon Grand Prix! Na początek słoweńskie Krsko
fot. PAP

Żużlowy sezon rozkręca się bardzo powoli, ale już za chwilę coś na co wszyscy czekają. Przed nami kolejna edycja cyklu Grand Prix, która wyłoni najlepszego żużlowca globu w 2017 roku. Czy będziemy świadkami dominacji któregoś z żużlowców niczym Tony Rickardssona w 2005 roku? Jak zaprezentują się młodzi polscy zawodnicy? Co zrobią rutyniarze? Już w najbliższą sobotę pierwszy z dwunastu odcinków serialu i pierwsze odpowiedzi na nurtujące nas pytania.

Jak zawsze przed każdym rozpoczynającym się sezonem Grand Prix tych pytań jest naprawdę sporo. Tegoroczna stawka jest bardzo wyrównana i trudno wskazać zdecydowanego faworyta do złotego medalu oraz tych, którzy mieliby walczyć o utrzymanie się w cyklu. Śmiało można stwierdzić, że obsada jest zdecydowanie bardziej wyrównana niż w ostatnich latach, co zaostrza walkę o tytuł mistrza świata.

 

Młode wilki zwojują cykl?

 

Wśród uczestników Grand Prix w tym sezonie znajduje się aż czterech Polaków. Mowa o Macieju Janowskim, Piotrze Pawlickim, Bartoszu Zmarzliku oraz Patryku Dudku. Co ciekawe, kwartet ten należy do grona najmłodszych zawodników tegorocznego cyklu, a najmniej na „liczniku” ma Zmarzlik, który jednak w zeszłym sezonie osiągnął olbrzymi sukces w postaci brązowego medalu w klasyfikacji generalnej. To sprawia, że wychowanek Stali Gorzów jest obecnie uważany za jednego z faworytów nawet do złota, a oczekiwania kibiców względem jego osoby są naprawdę wysokie. Nieco inaczej wygląda sytuacja z Patrykiem Dudkiem, dla którego będzie to premierowy sezon w roli stałego uczestnika GP. Z tego powodu, teoretycznie nikt nie powinien wymagać od popularnego Duzzersa  zbyt wiele, ale kto poznał się na potencjale zielonogórzanina, ten wie, że stać go na walkę o najwyższe laury. Trzeba jednak pamiętać, że cykl Grand Prix to nie tylko świetna jazda na torze i czysto sportowe umiejętności, ale także wyzwanie pod względem logistycznym, mentalnym,  a dla zawodnika Ekantor.pl Falubazu Zielona Góra będzie to nowość, którą musi sprostać.

 

Podobnie jak w przypadku Zmarzlika, drugi sezon w roli stałego uczestnika cyklu rozpocznie Piotr Pawlicki. W poprzednim roku wychowanek Unii Leszno zajął szóste miejsce w klasyfikacji generalnej i sam zapowiada, że chciałby poprawić tę lokatę w tym roku. Jeżeli 23-latek ustabilizuje swoją formę, a tego jednak brakowało w minionym sezonie w Grand Prix, to walka o najwyższe cele jest jak najbardziej w jego zasięgu. O podium w „generalce” chciałby wreszcie powalczyć Maciej Janowski. Wszak jest najbardziej doświadczony ze wszystkich Polaków. Dla Magica będzie to trzeci sezon z rzędu w GP, ale do tej pory walczył bardziej o pozostanie w cyklu niż o medale. Poprzedni rok był kiepski dla wrocławianina, bowiem zajął odległe dziesiąte miejsce, ale szczęśliwie dostał stałą dziką kartę od organizatorów. Teraz nie pozostaje nic innego jak udowodnić zarządzającym cyklem, że mieli rację zapraszając Macieja do walki o mistrzostwo świata.

 

Do grona młodych-gniewnych należy jeszcze dodać dwóch obcokrajowców. Jednym z nich jest Martin Vaculik, który po kilku latach powraca do grona najlepszych. Jego pierwsza styczność z cyklem okazała się bolesna, bowiem Słowak zajął odległe czternaste miejsce na koniec sezonu 2013. Można powiedzieć, że żużlowiec Stali Gorzów zebrał frycowe, a teraz jest o wiele bardziej doświadczony i nie będzie żadną niespodzianką, jeżeli znajdzie się w ścisłej czołówce. Kolejnym młodym, ale już bardzo obytym w cyklu jest Tai Woffinden. Brytyjczyk mimo zaledwie niespełna 27 wiosen na karku, ma już na swoim koncie dwa tytuły IMŚ i teraz będzie celował w trzeci. To niewątpliwie jeden z głównych kandydatów do złota i detronizacji Grega Hancocka. W poprzednim roku zdobył wicemistrzostwo świata i okazał się jedynie gorszy właśnie od Amerykanina. Można spodziewać się, że także w 2017 roku urodzony w Scunthorpe żużlowiec będzie bił się o najwyższe cele.

 

Starzy, ale jarzy?

 

Kiedy Greg Hancock zdobywał swoje pierwsze indywidualne złoto mistrzostw świata w 1997 roku, wielu z tegorocznych uczestników cyklu z pewnością nie wiedziało co to jest żużel. Od tamtego sezonu minęło już 20 lat, a Kalifornijczyk wciąż jest na topie, zdobywając po drodze aż trzy tytuły najlepszego jeźdźca globu. Ten ostatni wywalczył przed rokiem i postara się pójść za ciosem. Łatwo jednak nie będzie z kilku powodów. Przede wszystkim młodzi konkurenci naciskają coraz bardziej, a Greg żeby nie odstępować od nich, stara się często szukać nowinek w swoim sprzęcie. Czy także w tym sezonie będzie w stanie czymś nas zaskoczyć? Ponadto wystarczy powiedzieć, że ostatnim zawodnikiem, któremu udało się obronić mistrzowską koronę jest Nicki Pedersen, który tej sztuki dokonał w latach 2007-2008. Gdyby jednak Gregowi udało się znowu okiełznać konkurencję, wówczas przełamałby kolejną barierę i udowodniłby, że niemożliwe nie istnieje. Zdobywając piąte złoto 47-latek dołączyłby do Ove Fundina, a przed nim znalazłby się tylko Ivan Mauger i Tony Rickardsson.

 

Tradycyjnie w złoto będzie celował Nicki Pedersen, który postara się powetować poprzedni sezon w Grand Prix, w którym zajął dopiero trzynaste miejsce. Warto jednak podkreślić, że Duńczyk przedwcześnie zakończył zmagania z powodu kontuzji i nie wystąpił w trzech ostatnich rundach. Wcześniej w latach 2014-2015 popularny Power sięgał po brązowe medale cyklu. Kibice wciąż jednak sięgają pamięcią lat 2007-2008, w których Nicki nie miał sobie równych i zdobywał mistrzowskie tytuły. Wielu kibiców marzy, aby 40-latek wrócił do dawnej formy i sięgnął po czwarte mistrzostwo, które z pewnością jest marzeniem urodzonego w Odense żużlowca, a to dlatego, że dogoniłby wówczas legendarnego duńskiego mistrza Hansa Nielsena. W 2016 roku Pedersen wywalczył indywidualne mistrzostwo Europy, a teraz chciałby zostać najlepszym nie tylko na Starym Kontynencie.

 

Do grona rutyniarzy trzeba jeszcze dodać innego Duńczyka, Nielsa Kristiana Iversena. 35-latek swój najlepszy sezon zanotował w 2013 roku, kiedy zdobył brązowy medal cyklu. Poprzedni rok nie był już tak kolorowy, bowiem żużlowiec Stali Gorzów zajął dopiero ósme miejsce. O coś więcej pragnie powalczyć także Matej Zagar, który jest rok młodszy od Iversena, ale w swojej karierze jeszcze nie udało mu się stanąć na podium w klasyfikacji generalnej cyklu, mimo że startuje w nim już od wielu lat. Słoweniec zmienił w tym roku klub w Polsce i przeniósł się z Gorzowa do Częstochowy. Jak sam podkreśla, ma to pomóc mu w uzyskaniu lepszego rezultatu w Grand Prix. W zeszłym roku wychowanek AMTK Ljubljana zajął dziewiąte miejsce i dostał od organizatorów stałą dziką kartę. Śmiało rutyniarzem można nazwać Fredrika Lindgrena, który z Grand Prix jest związany od 2008 roku. Do tej pory Szwedowi nie udało się jednak zwojować cyklu i zazwyczaj balansował pomiędzy pierwszą i dolną ósemką. Postawa 32-latka może być ciekawa ze względu na silniki GTR na których startuje – jako jedyny z całej stawki. Sam zainteresowany podkreśla, że są one tanie i nie wymagają częstego serwisu. Być może to okaże się kluczem do lepszej postawy Fredki.

 

Żużlowcy po przejściach. Stać ich na sukces?

 

Na koniec trzeba wspomnieć o żużlowcach, którzy mają sobie i innym coś do udowodnienia. Są wciąż jeszcze młodzi, ale już wystarczająco doświadczeni, żeby móc powalczyć o czołowe lokaty. Do cyklu powraca ten, którego zdaniem wielu bardzo brakowało. Mowa o Emilu Sajfutdinowie, który miał kapitalny debiut w gronie najlepszych w 2009 roku, kiedy jako absolutny debiutant zdobył brązowy medal w klasyfikacji generalnej, mając wówczas 19 lat i 181 dni. Wydawało się, że kariera Rosjanina nabierze rozmachu, ale kolejne lata były znacznie gorsze, także ze względu na poważne kontuzje. Urodzony w Saławacie zawodnik nadal należał do czołówki, ale po sezonie 2013 postawił na rozbrat z cyklem. Teraz po czterech latach wraca i ponownie powinien liczyć się w walce o medale.

 

Niesamowicie podrażniony poprzednim sezonem jest Jason Doyle, który przecież był o krok od upragnionego złota, ale fatalna kontuzja odniesiona podczas jednej z rund GP w Toruniu zabrała marzenia Australijczykowi o tytule mistrza świata. Wystarczy przytoczyć, że przed kontuzją 32-latek wygrał trzy turnieje pod rząd. Wielu zastanawia się, czy Doyle jest w stanie kontynuować swoją formę sprzed roku. W przypadku Chrisa Holdera pytania o powrót do dawnej dyspozycji trwają już kilka lat. Drugi z Australijczyków w cyklu skończy w tym roku 30 lat, a jego największym sukcesem było mistrzostwo świata wywalczone w 2012 roku. Od tamtej pory Crispy nie spisuje się na miarę swojego potencjału, a świetne występy przeplata słabszymi. Tak było chociażby w zeszłym roku, w którym długo miał realne szansę nawet na złoto, ale ostatecznie zajął czwarte miejsce. Krążą głosy, że Chris dużo stracił na swoim potencjale po fatalnej kontuzji swojego przyjaciela, Darcy Warda.  

 

Antonio Lindbaeck będzie chciał udowodnić wszystkim, że łatka zmarnowanego talentu wcale go nie dotyczy. Pamiętamy przecież jak Szwed przebojem wdarł się do cyklu ponad dziesięć lat temu. Mówiono wówczas, że to następca Tony Rickardssona. Pozasportowe problemy sprawiły jednak, że jego kariera została zahamowana. Czarnoskóry żużlowiec od czasu do czasu potrafi oczarować wszystkich i niewykluczone, że także w tym roku należy szykować się na prawdziwy rollercoaster z jego udziałem.  

 

Komu złoto? Komu?

 

Tak jak na wstępnie padło kilka pytań, tak teraz na koniec kolejny raz możemy zastanowić się nad odpowiedziami. Każdy ma swoich faworytów do tytułu, ale przecież tylko jeden zdobędzie złoto. Mało tego, połowa z tego grona znajdzie się poza czołową ósemką, ale przy tej wyrównanej stawce przewidzieć cokolwiek jest niemal niemożliwe. Pierwsza runda już 29 kwietnia w słoweńskim Krsko, a ostatnia 28 października w Melbourne. Serial pt. Grand Prix czas zacząć i oby w roli głównej wystąpili Polacy.

 

29 kwietnia     - Grand Prix Słowenii w Krsko
13 maja         - Grand Prix Polski w Warszawie
27 maja         - Grand Prix Łotwy w Daugavpils
10 czerwca      - Grand Prix Czech w Pradze
24 czerwca      - Grand Prix Danii w Horsens
22 lipca        - Grand Prix Wielkiej Brytanii w Cardiff
12 sierpnia     - Grand Prix Szwecji w Malilli
26 sierpnia     - Grand Prix Polski w Gorzowie
 9 września     - Grand Prix Niemiec w Teterow
23 września     - Grand Prix Szwecji w Sztokholmie
 7 października - Grand Prix Polski w Toruniu
28 października - Grand Prix Australii w Melbourne

Uczestnicy Grand Prix na rok 2017:

1.    Greg Hancock (USA)
2.    Tai Woffinden (Wielka Brytania)
3.    Bartosz Zmarzlik (Polska)
4.    Chris Holder (Australia)
5.    Jason Doyle (Australia)
6.    Piotr Pawlicki (Polska)
7.    Antonio Lindbaeck (Szwecja)
8.    Niels Kristian Iversen (Dania)
9.    Patryk Dudek (Polska)
10.    Martin Vaculik (Słowacja)
11.    Fredrik Lindgren (Szwecja)
12.    Nicki Pedersen (Dania)
13.    Maciej Janowski (Polska)
14.    Matej Zagar (Słowenia)
15.    Emil Sajfutdinow (Rosja)

Krystian Natoński, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze