Koszykarki Ślęzy od mistrzostwa dzieli już tylko jedna wygrana, ale, jak powiedziała w rozmowie z PAP Zuchora-Kowalczyk, jest jeszcze za wcześnie na koronowanie wrocławianek. „Gdyby mecze w Krakowie były rozgrywane zaraz po tych we Wrocławiu, to rozpędzona Ślęza nie dałaby już szans podnieść się rywalkom. Tu jest jednak aż dziewięć dni przerwy i Wisła może się jeszcze odrodzić. Będą miały czas sobie wszystko poukładać w głowach, uwierzyć, że nie przegrały jeszcze mistrzostwa. Czas działa na ich korzyść” – dodała.

 

Zuchora-Kowalczyk przyznała, że podobał jej się poziom finałowych meczów, ale bardziej zacięte były jednak starcia Ślęzy z CCC Polkowice w półfinale. „Wygląda to na razie tak, że mecze Ślęzy z CCC były przedwczesnymi finałami. Wisła prezentuje wysoki poziom, bo to silny zespół, ale w obu dotychczasowych spotkaniach wrocławianki im w pewnym momencie odjeżdżały i brakowało walki do ostatnich sekund, która była w starciach Ślęzy z CCC. Te półfinałowe mecze były bardziej dramatyczne, było w nich więcej emocji” – zauważyła.

 

W opinii nawet samych koszykarek Wisły, Ślęza wygrywała, bo tworzyła prawdziwy zespół i kolektyw na boisku. Zuchora-Kowalczyk zgodziła się z tym zdaniem. „Widziałam koszykarki Wisły, jak wychodziły z szatni po meczach. Zrozumiałe jest, że były smutne, ale każda szła sama, nikt z nikim nie rozmawiał. Przecież nawet po porażkach razem się dyskutuje, analizuje na gorąco, bo te emocje buzują. Wygląda to jednak tak, jak gdyby każda z nich grała swój osobny mecz. Być może wpływ na to miała informacja, że po sezonie odchodzi trener i nastąpiło rozprężenie?” – zastanawiała się była zawodniczka Ślęzy.

 

Jeżeli Wisła chce przedłużyć szanse na mistrzostwo musi wygrać dwa najbliższe spotkania we własnej hali. Wtedy rywalizacja wróci do Wrocławia, bo piąty decydujący mecz zostanie rozegrany na boisku Ślęzy. „Jasne jest, że życzyłabym sobie, aby było 3:0. Ale nawet jeżeli nie wygrają tego pierwszego meczu w Krakowie, to wygrają drugi. Ślęza jest w gazie, czują się mocne i nie powinny już wypuścić z rąk mistrzostwa” – przyznała.

 

Zuchora-Kowalczyk była w ekipie, która 30 lat temu sięgnęła po jedyne do tej pory mistrzostwo Polski dla Ślęzy. Rywalem wrocławianek była wówczas tak jak teraz Wisła Kraków. „Czasami wspominamy stare czasy, oglądamy zdjęcia, ale uważam, że trzeba żyć tym, co jest teraz. Nie można żyć przeszłością, bo należy pisać nową historię” – zakończyła.

 

Trzeci mecz finałowy pomiędzy Ślęzą i Wisłą zostanie rozegrany w Krakowie 29 kwietnia (godz. 14). W przypadku wygranej aktualnych jeszcze mistrzyń Polski, obie ekipy w stolicy Małopolski zmierzą się jeszcze raz na drugi dzień (godz. 18). Ewentualne piąte spotkanie zaplanowano na 3 maja we Wrocławiu (godz. 18.30).