Rundę finałową Legia rozpocznie od niedzielnego spotkania z Wisłą Kraków.

 

- W tej fazie każde spotkanie będzie trudne. Nawet jeżeli uda nam się pokonać krakowski zespół, to następną drużyną, którą będziemy gościli przy Łazienkowskiej będzie Bruk-Bet Termalica. Już domyślam się jaki będzie podtekst tego spotkania. Dla nas nie ma łatwych meczów. Teraz przede wszystkim będzie walka z emocjami. W tej fazie sezonu już nie ma miejsca na przeciętność, bo musi być wybitność. To będzie robiło różnicę - powiedział Żewłakow.

 

Mimo podziału punktów i zniwelowania różnicy pomiędzy poszczególnymi zespołami wydaje się, że o mistrzostwo Polski będą walczyły Jagiellonia Białystok (30 pkt), Legia (29), Lech Poznań (28) i Lechia Gdańsk (27).

 

"W walce o mistrzostwo liczyć się będą co najmniej cztery drużyny i nie będzie łatwo obronić tytuł. Cieszę się, że ostatni w tym sezonie mecz zagramy z Lechią w Warszawie. Mam nadzieję, że będziemy mieli okazję do świętowania zdobycia tytułu z naszymi kibicami. Walka o mistrzostwo będzie trwała do ostatniej kolejki. Do zdobycia jest 21 punktów i to zapewniłoby nam tytuł, ale ciężko będzie zdobyć "oczko" - podkreślił 102-krotny reprezentant Polski.

 

Rundę zasadniczą na pierwszy miejscu zakończyła Jagiellonia.

 

- Okazuje się, że niesłusznie z tej czwórki lekceważono Jagiellonię. Lech po trudnym początku sezonu udowodnił, że jest czołowym zespołem w naszej lidze. Z kolei Lechia przez większą część sezonu nie miała poważniejszego wahnięcia formy, choć końcówka rundy pokrzyżowała trochę plany temu zespołowi. Jednak z pozostałych drużyn zaimponowała mi Korona Kielce, która po jesiennych meczach miała sporo problemów, ale rzutem na taśmę dołączyła do czołowej ósemki. Zasłużyła jednak na to swoją grą w wiosennych spotkaniach - uzasadnił.

 

Żewłakow jednak przede wszystkim ceni postawę Legii.

 

- Ten sezon był dla nas bardzo intensywny, bo chyba rozegraliśmy najwięcej meczów. Upragniony awans do Ligi Mistrzów okupiliśmy słabszą grą na krajowym podwórku. Straciliśmy sporo punktów w ekstraklasie i odpadliśmy z Pucharu Polski. Potem dążyliśmy do odbudowy drużyny. Zespół wyszedł z dołka i awansował do Ligi Europejskiej. Zwieńczeniem tego trudnego sezonu byłoby zdobycie mistrzostwa Polski - powiedział dyrektor sportowy "Wojskowych".

 

Coraz więcej głosów krytycznych pojawia się w związku z obecnym systemem rozgrywek ESA 37.

 

- Legia już jest przyzwyczajona do tego rozwiązania. Przystępowaliśmy do rundy finałowej już z pierwszego i drugiego miejsca, więc znamy tę formułę z różnych pozycji. Z pewnością ten system nie promuje najlepszego. Nie mam nic przeciwko rundzie finałowej. Jednak uważam, że przystąpienie do niej bez podziału punktów byłoby optymalnym rozwiązaniem - zakończył Żewłakow.