I to była jego jedyna kontuzja w karierze.

 

Natomiast świetnie jeżdżąc na nartach przydarzył mu się wyjątkowo pechowy i feralny wypadek. Ta skała miała ostre zakończenia i jest pytanie, czy warto przekraczać granicę. Inny przykład to Darcy Ward i jego wypadek w Zielonej Górze w 2015 roku.

 

Także Leigh Adams.

 

Leigh Adams, który miał wypadek na pustyni i zakończył swoje ściganie, bo jest sparaliżowany, a i tak ma wielkie pole działania, bo jest sprawny od pasa w górę. Pytanie co będzie w przypadku Tomasza. Oby mógł wrócić i stanąć o własnych nogach. Byłaby to ogromna strata mentalna dla niego, dla jego córki Wiktorii, dla ojca Władysława, brata Jacka. Trudno nam to oceniać z perspektywy tych ludzi, którzy są bardzo blisko tego. „Jesus to a Child” napisał George Michael, że strata dziecka to największy ból jaki można zadać człowiekowi, bo jest to wbrew naturze, bo rodzic powinien pierwszy odchodzić, a nie dziecko. Myślę, że poziom kalectwa, czy dramat dziecka jest największym ciosem dla rodzica, może nawet jeszcze większym niż śmierć, bo oglądasz to na co dzień. Ja wierzę, że neurolodzy i ludzie, którzy troszczą się o Tomasza postawią go na nogi. Nie nam cerować te wyroki. Tomek pomagał dzieciom w domu dziecka. To jest wrażliwy chłopak. On, Nick Kyrgios, Darcy Ward to są postaci, które może nie przebierają w słowach, ale też na tym polega ich wartość, bo geniusz ma prawo powiedzieć „tu cuchnie”. Inni się boją o pracę, o inne historię, a Tomek nigdy nie słynął z tego, żeby być politykiem.

 

Z tego powodu Tomasz był przez wielu uwielbiany, ale także wielu mu złorzeczyło. Wiadomo, że Tomek kojarzy się z jazdą w Grand Prix, z medalami, a już za chwilę rusza cykl Grand Prix. Czterech Polaków na starcie i co ciekawe, jednocześnie czterech najmłodszych uczestników. Czy to będzie sezon młodych, czy może jednak starych wyjadaczy z Gregiem Hancockiem i Nickim Pedersenem na czele?

 

Starsi panowie, którzy jeszcze opanowali technikę jazdy z dobrych szkół. Będą mocni w tym roku i to nie ulega wątpliwości. Nie twierdzę, że Greg Hancock będzie tym, który założy smoking i poleci na galę 26 listopada w Andorze, czyli tam gdzie mieszka Rune Holta, Teddy Błażusiak.  Greg na pewno będzie w gronie faworytów. Myślę, że z Polaków i może zabrzmieć to dziwacznie, tym, który będzie najwyżej będzie Patryk Dudek. Dlaczego? Dlatego, że ma najbardziej elastyczny styl jazdy, jeździ trochę jak Kelly czy Shawn Moranowie. Jest w nim taki fajny luz kowboja. Po drugie ma bardzo fajnie rozkładane proporcje, bo mama Honorata wyszarpie dla syna wszystko. Prze zdolna kobieta z Torunia, która potrafi poruszyć niebo i ziemię i wyjdzie na solo z największym wrogiem, który będzie chciał zrobić krzywdę synowi. Sławek Dudek posiadający duże doświadczenie zawodnicze i świetny mechanik, do tego Kacper „Roguś” Rogowski – bardzo zdolny mechanik. Dudi nic nie musi. On ma bardzo fajny charakter, że się nie spina. U niego nie ma nakrętki, że to jest GP, skręt jelit i kiszek. On podchodzi do tego jak do zjedzenia kromki chleba. To jest bardzo cenna umiejętność w tym sporcie, który jest spacyfikowany przez ekstremalne emocje. Ja upatruję w Patryku Dudku czarnego konia w cyklu GP.

 

Aczkolwiek Grand Prix to nie tylko umiejętności. Liczy się logistyka, podejście mentalne, mnóstwo podróży. Pytanie, czy w tych aspektach Dudi sobie poradzi, bo było takich wielu, jak chociażby Martin Vaculik, który pierwsze podejście do Grand Prix miał kiepskie nie ze względu na umiejętności, ale dlatego, że nie poradził sobie logistycznie i mentalnie.

 

Rok 2013 pokazał, że Martin jak diabeł święconej wody musi unikać stresu i sytuacji, które go czasami przerastały jako młodego chłopaka. To, że wygrał GP w Gorzowie 2012 pokazuje, że ma papiery na świetne ściganie, ale myślę, że w tym roku i zauważyłem to na turnieju pożegnalnym u Zorro, że Vaculik ma u boku chłopaka, który skończył się ścigać, mowa o Simonie Steadzie, czyli były reprezentant Anglii i zawodnik Sheffield Tigers. To jest chłopak, którego jest w stanie okiełznać w takim sensie, że zdejmie z niego stres. Widzę, że świetnie się dogadują. To nie jest taki finansowy deal, że ja tobie, a ty mi, tylko tam jest chemia.

 

Trochę jak Peter Karlsson u Taia Woffindena.

 

I jeszcze Peter Adams wcześniej u Taia. Taka chemia, która niesie cię na skrzydłach, a nie deprymuje. Myślę, że Simon Stead wniesie dużo fajnych fluidów do jazdy Vaculika. Poza tym potrzebny jest nowy ląd, bo myślę, ze Bratysława byłaby fajnym miejscem do robienia GP, np. w hali hokejowej albo w narodowym centrum tenisowym. Kto jeszcze jest ciekawy w GP? Emil Sajfutdinow wraca i oby to był powrót na miarę roku 2009, bo ma papiery na jazdę. Myślę, że po Darcy Wardzie największy talent naturalny z najczystszej wody. Okrzepł, będzie piekielnie groźny dla najlepszych. Natomiast bezsprzecznie faworytem będzie Tai Woffinden, przy jego podejściu to myślę, że ma szansę na trzeci tytuł mistrza świata. Trudno jest mi cokolwiek powiedzieć o formie Chrisa Holdera, bo jest bardzo enigmatyczny. Z Duńczyków absolutnie Nicki Pedersen. To jest chłopak, którego stać na poprawienie wyniku z roku 2012, kiedy notabene z Chrisem Holderem w Toruniu rywalizował o tytuł i dopiero przegrał w półfinale.

 

Nicki jest niesamowity, bo często na przekór wszystkim, a także kontuzji uporczywie dąży do sukcesu.

 

Fakt, że Nicki mieszka w Monte Carlo, bo zawsze chciał tam mieszkać, sprawia, że odpoczywa. Kevin Magnussen, kierowca Formuły 1 zaprosił go rok temu na padok, bo Nicki to jest gość, który umie korzystać z mądrości innych dyscyplin. On sobie patrzy, obserwuje i później to co jest przydatne, to on to wprowadzi. Podobną rolę w polskiej pierwszej lidze pełni Hans Andersen, który jest taką świątynią mądrości, duży spokój, tata, wielka przeszłość, bo cztery razy wygrywał Grand Prix.

 

Zastępując Tony Rickardssona praktycznie otarł się o medal w klasyfikacji generalnej.

 

Świetnie jechał w 2006 roku. To jest też taki chłopak, który umie też promować żużel, bo pamiętamy słynną reklamę koszy wiklinowych, jeździli rowerami i ścigali się z Nickim Pedersenem o wejściówkę na Parken w Kopenhadze. Według mnie Hans jest takim mężem opatrznościowym Nice 1 ligi żużlowej. To taki chłopak i do tańca i do różańca. Można z nim pogadać i o ACDC, o pogodzie, o dzieciach, bo kocha swoich smyków na zabój jak każdy tata myślę. Wracając do Nickiego, to w gronie kandydatów do medalu jest.

 

Na koniec możemy jedynie zachęcić kibiców do oglądania speedwaya w najbliższym czasie, bo w sobotę Grand Prix, niedziela to liga i jeszcze we wtorek zaległe pojedynki w ekstralidze.

 

We wtorek mecz w Częstochowie na który wszyscy sympatycy ostrzą sobie zęby żużla i tenisa, bo Dawid Celt, narzeczony Agnieszki Radwańskiej, były tenisista, powiedział, że nie może żyć bez metanolu, więc z chęcią obejrzy sobie mecz.

 

No właśnie. Pod Jasną Górą czekają aż Agnieszka Radwańska zawita na Olsztyńską.

 

Problem polega na tym, że ona ma tak napięty kalendarz startów, że przenosi się z kontynentu na kontynent. Zaplanowanie czegoś takiego graniczy z cudem. Natomiast jeżeli Agnieszka pojawi się z Dawidem, to zrobi to tak elegancko jak na GP w Warszawie, czyli ona odpoczywa, nie przychodzi jako osoba, która ma być maltretowana przez dziennikarzy. Polsat Sport pokaże też mecz z drugiej rundy, co pokazuje zaangażowanie stacji w żużel, bo pokażemy mecz 14 maja Polonii Piła z Orłem Łódź. Poza tym, czeka nas jeszcze mnóstwo imprez mistrzowskich takich jak Indywidualne Mistrzostwa Polski Juniorów w lipcu i Mistrzostwa Polski Par, dzień po Grand Prix w Gorzowie, więc sporo żużla na antenie Polsatu Sport i będzie co oglądać. A w najbliższą niedzielę mecz w Bydgoszczy, na który wszyscy czekają niestety po części ze względu na tragiczną sytuację Tomasza Golloba, a z drugiej strony może Kraków. Zaczęliśmy od Wandy i kończymy Wandą, która pojedzie z Polonią Piła. Pilanie, mimo że mają świetną kadrę, bo jest Brady Kurtz, Tarasienko, Gapiński, niechciane dziecko Stali Gorzów – Adrian Cyfer, to Wanda wcale nie stoi na straconej pozycji i po tym co pokazała z Jaskółkami, to stać ich nawet na dwa punkty z Polonią Piła.