Vaculik: Nie mogę doczekać się Grand Prix w Warszawie

Żużel
Vaculik: Nie mogę doczekać się Grand Prix w Warszawie
fot. Cyfrasport

Zwycięstwem Martina Vaculika zakończyła się wczorajsza runda inaugurująca cykl Grand Prix w sezonie 2017 na torze w słoweńskim Krsko. Słowak w finale pokonał Fredrika Lindgrena oraz Patryka Dudka, który uplasował się na najniższym stopniu podium. Po zawodach cała trójka podzieliła się swoimi odczuciami.

Urodzony w Żarnowicy Martin Vaculik zanotował kapitalny come back do cyklu Grand Prix po trzech latach przerwy, wygrywając na stadionie Matije Gubca. – Jestem bardzo szczęśliwy, cóż mogę powiedzieć? Jestem zadowolony z wyniku i chciałbym podziękować mojemu tunerowi Ashley’owi Holloway i moim mechanikom – chłopcy wykonali kawał dobrej roboty. Chciałbym także podziękować mojej rodzinie, która mocno mnie wspierała, podobnie jak moi fani. Bez nich, zwycięstwo nie smakowałoby tak samo. Cieszę się chwilą w tym momencie – podkreśla Słowak. – Nie jestem zaskoczony, że wygrałem tutaj. Dałem z siebie wszystko. Moje rezultaty składają się na wiele rzeczy, trochę tego, trochę czegoś innego. Wszystko składa się w całość – kontynuuje.

 

Żużlowiec Cash Broker Stali Gorzów odniósł się także stricte do samych zawodów, które nie były emocjonujące. – Sądzę, że moment startowy był bardzo ważny. Jeśli dobrze wystartowałeś,, miałeś sporą szansę, aby wygrywać wyścig. To był klucz do sukcesu – uważa.

 

Od tego sezonu z Martinem Vaculikiem współpracuje były brytyjski żużlowiec Simon Stead, który służy mu radą. – Simon jest w moim teamie w tym roku i wykonuje kawał dobrej roboty dla mnie. Jest ważną częścią zespołu i cieszę się, że tu jest. Już się nie ściga, ale posiada bardzo duże doświadczenie i stanowi dużą pomoc dla mnie. Mój tuner pracował z nim, kiedy był jeszcze zawodnikiem. W trakcie zimy spotkałem Simona, rozmawialiśmy i mieliśmy to samo zdanie na wiele aspektów. Myślę, że jest właściwą osobą w moim teamie – twierdzi.

 

Drugie miejsce w zawodach zajął Fredrik Lindgren, który także może być zadowolony z osiągniętego rezultatu. – Cieszę się z mojego występu. Znalazłem naprawdę dobrą szybkość w moim sprzęcie, który świetnie przystosował się do warunków torowych. Dobrze jechałem i nie bałem się atakować na tym torze – zaznacza Szwed.

 

Na najniższym stopniu podium uplasował się Patryk Dudek, dla którego występ w Krsko był debiutem w roli stałego uczestnika cyklu Grand Prix. – Pierwsze dwa biegi miałem bardzo dobre. Potem miałem problemy z przełożeniami. Kiedy byłem w półfinale, dokonałem dużej zmiany w sprzęcie i wygrałem wyścig. Byłem zadowolony i liczyłem, że tak samo będzie w finale, ale byłem trzeci. To i tak nie źle jak na mój pierwszy finał w Grand Prix. Mam nadzieję, że nie ostatni. To był szczęśliwy wieczór dla mnie, pierwszy w roli stałego uczestnika w GP. Liczę, że podobnie będzie w Warszawie – mówi reprezentant Polski.

 

Następna runda Grand Prix odbędzie się już 13 maja na PGE Stadionie Narodowym w Warszawie, gdzie powinien zasiąść komplet publiczności. – Czekam z niecierpliwością na te zawody. Uwielbiam duże obiekty i mnóstwo kibiców na trybunach. Nie mogę doczekać się Grand Prix w Warszawie – podkreśla na koniec triumfator pierwszej rundy, Martin Vaculik.

KN, Polsat Sport, SpeedwayGP.com

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze