Derby Północnego Londynu to jedna z najbardziej zaciętych rywalizacji w Anglii i całej Europie. Arsenal potyczkuje się z Tottenhamem od niepamiętnych czasów i zwykle był górą w tej rywalizacji. Przynajmniej w erze Premier League: kibice Kanonierów rok w rok świętowali nawet dzień, w którym Tottenham tracił matematyczne szanse zajęcia wyższej ligowej lokaty niż ich ulubieńcy.

Wszystko ma jednak swój koniec, bowiem w tym sezonie Tottenham jest zespołem o klasę lepszym od podopiecznych Arsene'a Wengera i udowodnił to w spotkaniu derbowym podtrzymując szanse na mistrzowską koronę. Pierwsza połowa była niezwykle wyrównana, jednak niemal wszystkie dogodne szanse stworzyli sobie gospodarze. Najpierw do pustej bramki z niewygodnej pozycji nie trafił Dele Alli, następnie poprzeczkę w analogicznej sytuacji obił Christian Eriksen.

Co się jednak odwlecze, to nie uciecze. Początek drugiej połowy należał do Kogutów, które zdominowały swoich rywali. W 55. minucie składna akcja rozegrana od prawego skrzydła zakończona została przez pechowców z pierwszej połowy: strzał Eriksena skutecznie dobił Alli. Nieco ponad 120 sekund później było już 2:0, bowiem w polu karnym faulowany był Harry Kane, który sam wymierzył sprawiedliwość z jedenastu metrów. Dla snajpera reprezentacji Anglii był to już 21. gol w tym sezonie Premier League. Jest też najlepszym strzelcem Spurs w derbowych starciach z The Gunners (6 goli).

Tym, którzy spotkania nie widzieli może się wydawać, że dwubramkowe zwycięstwo oznaczało spotkanie wyrównane, jednak nic z tych rzeczy. Arsenal grał fatalnie i nie stworzył sobie żadnej stuprocentowej okazji na przestrzeni całego spotkania - miał też wiele szczęścia pod własną bramką, gdzie kilkukrotnie ratował ich Cech. Czeski golkiper w ekwilibrystyczny sposób bronił groźne strzały stoperów: Toby'ego Alderweirelda i Jana Vertonghena.

Spurs oddali aż 11 celnych strzałów (przy 3 Arsenalu) i wygrali w lidze po raz dziewiąty z rzędu, utrzymując czteropunktową stratę do lidera Chelsea. Kalendarz jednak sprzyja The Blues, którzy na cztery kolejki przed końcem mają dużo łatwiejsze spotkania. Wydaje się z kolei, że czas Arsene'a Wengera na The Emirates dobiegł końca...

Tottenham Hotspur - Arsenal FC 2:0 (0:0)

Bramki: Alli 55', Kane k. 58'

Tottenham: Lloris - Trippier (Walker 88'), Alderweireld, Vertonghen, Davies - Dier, Wanyama - Eriksen, Alli (Sissoko 90'), Son Heung-min (Dembele 79') - Kane

Arsenal: Cech - Gabriel (Bellerin 75'), Koscielny, Monreal - Oxlade-Chamberlain, Ramsey, Xhaka (Welbeck 65'), Gibbs - Ozil, Giroud (Walcott 81'), Sanchez

Żółte kartki: Kane - Gabriel, Giroud, Monreal