Kamil Łebkowski, jeden z czołowych polskich piórkowych, już 12 maja wraca na gali FEN 17: Baltic Storm spróbuje wrócić na zwycięską ścieżkę. W marcu przegrał bowiem na Torwarze z Gabrielem Silvą, ale zapowiadał, że ta porażka da mu znacznie więcej niż kolejne zwycięstwa. "Bombie" zawsze trudno znaleźć wymagającego przeciwnika, lecz organizacja stanęła na wysokości zadania i ściągnęła Caio Machado.

- Bardzo się cieszę! Do ostatniego momentu dogrywaliśmy rywali i kilku się ich przewinęło. Przede wszystkim jestem sportowcem, więc lubię dawać mocne i efektowne walki. Wiadomo, że im rywal trudniejszy, tym walki będą bardziej efektowne. Nie mam przesądu, że jak przegrałem z jakimś Brazylijczykiem, to teraz nie chcę bić się z innym. Dla mnie człowiek jest człowiekiem, zawodnikiem - zawodnikiem. Wszyscy jesteśmy zawodnikami MMA, tutaj wychodzi tylko kwestia własnej pracy, przygotowania i może po części talentu - stwierdził.

Polak jest pod wrażeniem umiejętności swojego przeciwnika, który podobnie jak on przystąpi do majowego starcia po porażce. W lutym tego roku Machado przegrał na punkty z Trentem Meaux (6-2, 3 KO, 1 SUB) na gali Legacy Fighting Alliance.

- Widziałem większość jego pojedynków. Bił się na dobrych galach, na Legacy Fighting Championship w Stanach Zjednoczonych. Bił się m.in. z Thomasem Almeidą - jednym z czołowych zawodników UFC wagi koguciej. To mocny rywal, lubi się bić. Myślę, że to będzie efektowna walka! Z tego, co widziałem, on nawet po nokdaunach wstawał i szedł do przodu. Spodziewajcie się fajerwerków - powiedział.

Cała rozmowa w załączonym materiale wideo.