"Wolałbym, żeby oba zespoły spotkały się w finale, ale los chciał inaczej. Spędziłem w obu klubach najważniejsze chwile w moim życiu". Warto przypomnieć, że dla Starej Damy Trezeguet strzelił 171 bramek, co nie udało się żadnemu z obcokrajowców, którzy grali w Juventusie.

Mistrz świata z 1998 roku, okiem eksperta, analizuje dla dziennika Le Parisien imponujący potencjał ofensywny Monaco i przypominający prawdziwy sejf obronny Juventusu.

Monaco strzeliło 136 bramek w tym sezonie, nie można nie być pod wrażeniem.

David Trezeguet: To oszałamiająca statystyka. Jednak nie jestem zaskoczony po wielokrotnym obserwowaniu zespołu. W tym zespole każdy może strzelić bramkę, nawet obrońcy, szczególnie Glik, dzięki świetnej grze głową. Jardim jest zdecydownym adeptem gry ofensywnej. Monaco lubi najpierw atakować, korzystać z przestrzeni i uderzać jak piorun.

Zaczynając od Kyliana Mbappe. Czy nie przypomina on panu Thierry'ego Henry'ego?

Przez kilka miesięcy nabrał wyjątkowej wiary w swoje umiejetności. Jest bardzo ruchliwym zawodnikiem. Porusza się na całym froncie ataku. Jest również bardzo szybki i gra z instynktem. Z zimną krwią wykonuje swój gest. Jest trochę podobieństwa z Thierry'm Henry’m, który w swoim debiucie grał jednak na lewym skrzydle?

Wróży mu pan promieniującą przyszlość?

Wszyscy mamy świadomość, że piłkarze, którzy zapisują się w historii to ci którzy trwają. Kylian jest dopiero u progu kariery, ale jego początki dają dużo nadziei na przyszłość.

Niesamowity powrót na pierwszy plan Falcao?

Trzeba to docenić. Odzyskał wiarę w swoje wysokie umiejetności. Zmysł snajperski powrócił, nieustannie groźny dla przeciwnika. Może zniknąć z pola widoku na długi okres, ale jest w stanie przechylić wynik meczu w samej końcówce. To marka wielkich napastników. Przeciwko Juventusowi będzie miał jednak do czynienia z nec plus ultra. Trudny, ale jakże ekscytujący egzamin.

Właśnie, siła Juventusu to mocna, najlepsza w Lidze Mistrzów, linia obrony?

Siła Juventusu tkwi w bloku defensywnym, który jest jakby DNA włoskich klubów. Juve ma to opanowane na najwyższym stopniu. Udowodniła to w meczu z Barceloną dając pokaz opanowania taktycznego i rygoru.

W wieku 39 lat Buffon nigdy nie był tak mocny. Zaskakuje to pana?

Spędziłem z nim dziewięć lat w Juventusie. Z Fabienem Barthezem, to najlepszy bramkarz, z którym dane było mi grać. We Włoszech, a szczególnie w Turynie, jest on prawdziwą legendą. Wszystko co robi, robi dobrze.

Jednak ma przed sobą wyśmienity duet obrońców?

Za czasów Conte, a nawet na początku z Allegrim, Juventus grało z trzema środkowymi obrońcami. Teraz zdecydowany prym wiedzie para Bonucci-Chiellini. Liderem obrony jest Bonucci. Dużo zimnej krwi, świetne rozgrywanie piłki. Dzięki Chielliniemu nie musi iść na kontakt z przeciwnikiem, bo to mocny punkt jego partnera, który preferuje ostre pojedynki. Nie boi się niczego i nikogo. To duży atut dla obrońcy i robi duże wrazenie na przeciwniku.

Ta para jest podobna do duetu Blanc–Dessailly z ówczesnej reprezentacji Francji?

Zgadza się. Oboje tak świetnie współpracowali ze soba, że odnosiło się wrażenie, że są kierowani przez jeden mózg. To samo można powiedzieć o duecie Juventusu. Jednak Juve to nie tylko duet Bonucci–Chiellini. Ma inne atuty w defensywie. To, że zespół stracił tylko dwie bramki w Champions League to zasługa wszystkich, szczegolnie dwóch Brazylijczyków Dani Alvesa i Alexa Sandro, którzy mają również duży wpływ na grę Juventusu.