"Naprawdę trudno coś powiedzieć po takim spotkaniu. Gospodarze nie pokazali niczego wielkiego. Momentami chodzili, a potem wymienili dwa, trzy podania, był zwód, rzut i bramka, bez naszej reakcji w obronie. My niestety oddaliśmy rywalom pole" – ocenił szkoleniowiec, który w przeszłości pracował m.in. w klubach francuskich i tunezyjskich, a w latach 2014-16 prowadził drużynę Azotów Puławy.

Jak przyznał, czasu na wielkie zmiany w grze polskiego zespołu przed niedzielnym rewanżem jest bardzo mało.

"Miejmy nadzieję, że w Płocku zagramy jednak inaczej, z większą agresją i pomysłem na grę w ataku. Wszystko rozbija się o kwestie mentalny, psychologiczne. Nasi muszą się spróbować pozbierać" – zauważył.

Jego zdaniem, mimo trzech porażek, niewielkie szanse na awans biało-czerwonych do ME pozostały. Jednak - zwrócił uwagę - już nie wszystko zależy od nich.

"Teraz już trzeba wygrać trzy spotkania i... modlić się o korzystne rezultaty w pojedynkach rywali. Szkoda byłoby spaść na dno z takiej pozycji, jaką osiągnęła nasza piłka ręczna w Europie i na świecie w ostatnim czasie. Musimy być dobrej myśli" – podsumował Skutnik.

Polska jest jedynym zespołem w grupie bez punktu. Jesienią 2016 przegrała na własnym terenie z Serbią 32:37 oraz uległa na wyjeździe Rumunii 23:28. Gospodarzem turnieju finałowego ME w styczniu 2018 roku będzie Chorwacja. Biało-czerwonych może zabraknąć w imprezie tej rangi po raz pierwszy od 2000 roku.