Sporty walki

Canelo vs Chavez Jr: Transmisja w Polsacie...

Meksykanin walczący z Meksykaninem, to gwarancja emocji i dobrego boksu. Do historii przeszły trzy epickie wojny Erika Moralesa z Marco Antonio Barrerą, czy cztery takie pojedynki  Rafaela Marqueza z Israelem Vasquezem. A przecież wcześniej, w 1977 roku był wielki bój Carlosa Zarate – Alfonso Zamorą.

 

Dużym zainteresowaniem cieszyły się też dwie walki Julio Cesara Chaveza z Oscarem De La Hoyą, ale „Cesarz” najlepsze czasy miał już wtedy za sobą, więc emocje były umiarkowane i „Złoty chłopiec” oba pojedynki wygrał.

 

W starciu Chaveza Jr z Alvarezem powinno być inaczej, bardzo gorąco i ogniście. Syn meksykańskiej legendy nie jest wprawdzie tak wielkim mistrzem jak ojciec, ale doświadczenie i sukcesy ma znaczące, był przecież czempionem wagi średniej. Walczył też w superśredniej, a ostatnio próbował swych sił w półciężkiej, nie był to jednak najlepszy pomysł. Kolejne próby w tej kategorii wybił mu z głowy nasz Andrzej Fonfara, wygrywając z Chavezem Jr przed czasem dwa lata temu.

 

Ale już jutro, w wypełnionej do ostatniego miejsca, mieszczącej 20 tysięcy widzów T-Mobile w Las Vegas, to Chavez Jr  w starciu z Alvarezem na pewno będzie miał przewagę warunków fizycznych. Jest od swojego rodaka dziesięć centymetrów wyższy, ma większy zasięg ramion i powinien być silniejszy, choć zobaczymy jak jego organizm zniesie zbijanie wagi.

 

Meksykański pojedynek o dumę i sławę rozegrany zostanie w umownym limicie 164,5 funtów. Dla 26 letniego Saula „Canelo” Alvareza, byłego mistrza wagi junior średniej i średniej WBC, a ostatnio junior średniej WBO, to nowe wyzwanie, w tak wysokim limicie jeszcze nie walczył. Najwyższa waga Alvareza, to 155 funtów, oczywiście podczas oficjalnego ważenia, bo do ringu wnosił znacznie więcej, podobnie zresztą jak Chavez Jr.

 

Nikt nie wie jednak, jak sobie w tym nowym, znacznie wyższym limicie Alvarez poradzi. On sam twierdzi, że nie będzie miał z tym żadnych problemów. – Sparowałem z zawodnikami kategorii półciężkiej i dawałem radę. Z Chavezem Jr wygram, najchętniej przez nokaut – odpowiada dziennikarzom.

 

Pewny swego jest też mierzący 185 cm, 31-letni Julio Cesar Chavez Jr. Zobaczymy tylko, czy uzyska wymagany limit 164,5 funtów. Jeden funt więcej będzie go kosztował milion dolarów, takie są zapisy w kontrakcie. A jeśli wniesie na wagę, powiedzmy, 165,6 funta, to zapłaci 2 mln kary. Alvarezowi to raczej nie grozi.

 

Na razie mocno wychudzony Chavez Jr robi dobrą minę i obiecuję, że ważyć będzie tyle ile trzeba. Ale w dniu walki już dwadzieścia funtów więcej, takie są plany. Jak to wpłynie na jego formę, nikt nie wie. Większość ekspertów uważa, że zwycięzcą będzie Alvarez.

 

„Canelo”  (Cynamon) – to od rudych włosów, które odziedziczył po pięknej matce, jest najmłodszy z ośmiorga rodzeńtwa. Pierwszą zawodową walkę stoczył mając zaledwie 15 lat i dostał za nią 40 dolarów. Chavez Jr, gdy zaczynał,  był dwa lata starszy i za wygraną dostał 25 tysięcy USD. Dziś, gdy Alvarez mówi, że młody Chavez całe życie wiezie się na sławie ojca, wielu przyzna mu rację. Ojciec to legenda, najlepszy bokser w historii Meksyku, wielki mistrz i wielki wojownik, który wygrał 107 walk, z tego 86 przed czasem. Chavez Jr zawsze był w jego cieniu, nawet wtedy, gdy został mistrzem świata, ale nie można mu odmówić umiejętności.

 

„Canelo” jest faworytem, ale czeka go ciężka przeprawa. W takiej walce jak ta, liczy się tylko duma. A napędzać ich będzie zła krew, bo szczerze się nie lubią.

 

Oczekiwaną od lat walkę pokażą w Meksyku dwie najważniejsze stacje telewizyjne, Azteca i Televisa. Szacuje się, że po drugiej stronie Rio Grande obejrzy ją ponad 50 mln ludzi. A w USA? Tu spodziewana jest wysoka sprzedaż pay per view, być może przeskoczy milion, co byłoby wynikiem znakomitym.

 

Tym razem stawką nie będą mistrzowskie pasy, ale miano najlepszego w Meksyku, które ma jednak szczególną wartość. Dlatego będzie to „Bitwa o Meksyk”. Więcej szans na zwycięstwo daje się w niej Alvarezowi, ale skreślanie przed pierwszym gongiem  młodego Chaveza jest ryzykowne. On tak naprawdę po raz pierwszy ma szansę wyjść z cienia ojca  i tylko od niego zależy, czy ją wykorzysta.