Zdaniem byłego świetnego austriackiego kierowcy, cztery pierwsze Grand Prix rozegrane na torach poza Europą były tylko preludium do prawdziwego ścigania, jakie teraz się rozpocznie.

 

W ubiegłym tygodniu w wywiadzie dla jednej z austriackich gazet Lauda przyznał, że obecna sytuacja, gdy w mistrzostwach świata F1 prowadzi Niemiec Sebastian Vettel z Ferrari, wymaga szybkiej zmiany.

 

"Obecnie Ferrari jest wyraźnie z przodu. Musimy dokładnie ustalić, co należy zrobić, aby wrócić na pozycję lidera. Przed Barceloną (GP Hiszpanii, 14 maja) wszystkie zespoły wprowadzą poprawki. Mercedes musi mieć najlepsze, aby znaleźć się przed Ferrari i Red Bullem" - powiedział.

 

Zdaniem Laudy, inżynierowie Ferrari i Red Bulla skupiają się głównie na aerodynamice. Mercedes wybrał inną opcję - pracuje nad redukcją wagi bolidu.

 

"Kto wprowadzi w Barcelonie lepsze zmiany, jeszcze nie wiemy. Ale pewne jest to, że wszystkie liczące się zespoły pracują nad tym od początku sezonu" - dodał.

 

Austriak jest zadowolony z pracy wykonanej przez Valtteriego Bottasa, który triumfował w ostatnim Grand Prix Rosji na torze w Soczi. Fin zastąpił w ekipie Mercedesa Niemca Nico Rosberga, który po zdobyciu w 2016 roku tytułu mistrza świata niespodziewanie zakończył karierę.

 

"Valtteri wygrał w Rosji, ale to było jego pierwsze zwycięstwo, trzeba spokojnie poczekać na kolejne. W naszym zespole nadal wielkim mistrzem jest Lewis Hamilton. Uważam, że jest on obecnie nadal największym talentem wśród kierowców" - ocenił sytuację w teamie.

 

Po czterech wyścigach w sezonie (zaplanowano 20 rund), liderem mistrzostw świata jest Vettel - 86 pkt. Drugie miejsce zajmuje Hamilton - 73, a trzecie Bottas - 63.

 

Na czwartej pozycji plasuje się drugi kierowca Ferrari Fin Kimi Raikkonen - 49 pkt, dwie kolejne lokaty zajmują reprezentanci Red Bulla Max Verstappen (Holandia) - 35 i Daniel Ricciardo (Australia) - 22.