Robert Talarek wygrał cztery ostatnie walki, w tym trzy z prospektami: pokonał m.in. Kinga Davidsona (18-2, 12 KO) Josemira Poulino (8-2, 5 KO) Goekalpa Oezeklera (21-2-1, 10 KO). Wielu zagranicznych promotorów popełniło już błąd, myśląc, że Polak będzie dobrym przetarciem dla ich pupili. Później okazywało się jednak, że to zdecydowanie wyższa półka. Teraz jego przeciwnikiem będzie Norbert Dąbrowski, z którym już raz się zmierzył. W marcu 2015 roku okazał się gorszy na kartach punktowych.

- Cały czas czekałem na taką propozycję. Dążyłem do takich wyzwań, czuję wielką radość! Promocja jest, można się pokazać. Walczyłem już na dużych galach, ale poza Polską, a myślę, że między Polakami będzie lepiej - stwierdził.

W ringu Talarek potrafi sprawić sensację, a w nocy zjeżdża 1000 metrów pod ziemię, by pracować jako elektromonter. Od poniedziałku do piątku od 0:30. Wie, że jest to ciężka praca, ale nie narzeka i codziennie robi swoje. Zdaje sobie też sprawę, że występ na Polsat Boxing Night to dla niego znakomita szansa. Pragnie również udowodnić, że porażka z Dąbrowskim w pierwszej walce mu się nie należała.

- Dąbrowski to dobry rywal, taki pode mnie. Pierwszą walkę dobrze wspominam, zrobiliśmy dobre widowisko. Było blisko remisu, więc teraz możemy sprawdzić, kto zrobił większy postęp. Myślę, że poprawiłem wszystkie elementy: szybkość, dynamikę, siłę... Jest wytrzymałość, szybkość reakcji, koordynacja ruchowa. To ważne w każdym sporcie! Będzie się działo! "Noras", czekam na ciebie! - dodał.

Cała rozmowa z Robertem Talarkiem w załączonym materiale wideo.