PlusLiga: AZS Częstochowa - degradacja legendy

Siatkówka

AZS Częstochowa, po trzydziestu latach obecności w ekstraklasie, przeżywa gorycz degradacji. Jeden z najbardziej zasłużonych dla polskiej siatkówki klubów żegna się z PlusLigą w kiepskim stylu.

Klęska siatkarzy AZS Częstochowa z Aluron Virtu Wartą Zawiercie w barażowych meczach o miejsce w PlusLidze dla wielu była niespodzianką. Ci, którzy śledzili miniony sezon ekstraklasy mogli ją jednak przewidzieć nawet bez angażowania wróżbity Macieja. Ekipa spod Jasnej Góry zupełnie zasłużenie zakończyła rozgrywki na ostatnim miejscu w tabeli. Później przyszła porażka z Łuczniczką Bydgoszcz w grze o uniknięcie baraży i same mecze barażowe o miejsce w elicie, w których AZS rywalizował ze zwycięzcą I ligi. Rywalizacja z ekipą z Zawiercia udowodniła, że siatkarze AZS na ekstraklasę obecnie nie zasługują.

 

Sam fakt przegranej z drużyną z niższej klasy nie był może wielką sensacją, ale już sporym zaskoczeniem był styl, jaki siatkarze z PlusLigi zaprezentowali w starciach z ekipą z Zawiercia. W dwóch z czterech meczów barażowych nie zdołali nawet nawiązać dyskusji z rywalami.

 

Nie przynoszą zasłużonemu klubowi chluby również rozpaczliwe zabiegi działaczy, którzy przed każdym z barażowych spotkań słali do PLPS pisma protestacyjne, żądając walkowerów 3:0 na korzyść AZS. Jak informował katowicki "Sport" częstochowianie zarzucili zarządowi PLPS złamanie regulaminu w kwestii dopuszczenia do barażów Hali OSiR w Zawierciu (która nie posiada wymaganych 1500 miejsc) oraz w kwestii terminu zgłoszenia pierwszoligowca do gry w PlusLidze w sezonie 2017/18. Chodzi o to, że lub z Zawiercia nie złożył akcesu do gry w ekstraklasie w wymaganym terminie do 31 grudnia 2016 roku. "Regulamin jest po to, by go przestrzegać" – argumentowali swe posunięcia działacze AZS. Jeśli tak, to czy zawsze był on ściśle i restyrykcyjnie przestrzegany wobec ekipy z Częstochowy?

 

Jeden z przepisów "Regulaminu Profesjonalnego Współzawodnictwa w Piłce Siatkowej Mężczyzn" mówi:

 

"Zarządzający może nie dopuścić Klubu do rozgrywek Ligi w następnym sezonie rozgrywkowym (...) gdy Klub prezentuje poziom sportowy, obniżający atrakcyjność rozgrywek ligowych, za który uznaje się wygranie przez drużynę mniej niż 5 meczów (w fazie zasadniczej danego sezonu rozgrywkowego), przy jednoczesnym przegraniu większości meczów w stosunku 3:0 lub 3:1, a także zajęcie ostatniego miejsca w tabeli rozgrywek Ligi na koniec sezonu."

 

Siatkarze z Częstochowy wygrali zaledwie cztery z trzydziestu meczów fazy zasadniczej; aż czternaście (czyli blisko połowę) przegrali 0:3, a dziewięć kolejnych 1:3. Nie oszukujmy się, gra częstochowian nie przysłużyła się zbytnio podwyższeniu atrakcyjności PlusLigi.

 

Pustki na trybunach hali w Częstochowie. / fot. PAP

 

Inny punkt regulaminu mówi, że wymogiem dopuszczenia klubu do udziału w rozgrywkach Ligi jest: "zapewnienie uczestnictwa widzów na meczach rozgrywanych przez zespół jako gospodarza na poziomie przekraczającym 1.500 widzów na meczu." I to częstochowianom nie wychodziło w poprzednim sezonie. Choć Hala Sportowa przy ul. Żużlowej jest w stanie pomieścić grubo ponad 6000 osób, w wyniku konfliktu kibiców z działaczami oraz zniechęcenia słabymi wynikami siatkarzy, podczas meczów AZS na trybunach hulał wiatr i można było odnieść wrażenie, że ochrona obiektu stanowi większość widzów na spotkaniu ekstraklasy. Można zadać pytanie, czy lepszą wizytówką PlusLigi byłaby w tej sytuacji mniejsza, ale wypełniona kibicami hala w Zawierciu, czy też kilka tysięcy pustych krzesełek obiektu w Częstochowie? 

 

Trudno wyobrazić sobie PlusLigę bez AZS Częstochowa. Drużyna występuje w ekstraklasie nieprzerwanie od sezonu 1987/88; żaden z pozostałych klubów PlusLigi w minionym sezonie nie mógł się pochwalić takim wynikiem (nawet obecni potentaci są daleko w tyle, np. ZAKSA Kędzierzyn-Koźle gra w elicie bez przerwy od 22 sezonów, a Jastrzębski Węgiel od 20 sezonów).

 

Klub spod Jasnej Góry wyróżnia nie tylko staż, ale i dokonania. Po pierwsze mistrzostwo Polski AZS sięgnął niespodziewanie już po kilku latach gry w elicie – w  1990 roku. Wiodące role w drużynie odgrywali tacy zawodnicy jak Marek Kwieciński, Dariusz Stanicki, Krzysztof Stelmach oraz dwudziestolatkowie Radosław Panas i Andrzej Szewiński. Drużynę prowadził trener Stanisław Gościniak wspomagany przez Ryszarda Boska. W kolejnych sezonach były zacięte boje o mistrzostwo z AZS Olsztyn, powrót na tron w 1993 roku pod wodzą Edwarda Skorka, a później kolejne tytuły mistrzowskie, wywalczone przez ekipę, którą znów prowadził Gościniak (1994, 95, 97). Wreszcie ostatni tytuł mistrzowski, wywalczony w 1999 roku, gdy drużynę prowadził Maciej Jarosz, sukces który zwieńczył dekadę dominacji Częstochowy w polskiej siatkówce. Przełom tysiącleci to pasjonująca rywalizacja częstochowian z Mostostalem Azoty Kędzierzyn-Koźle. Ostatni medal – srebro po finałowej porażce z PGE Skrą Bełchatów – siatkarze AZS wywalczyli w 2008 roku; w tym samym sezonie sięgnęli również po Puchar Polski.

 

Stare dobre czasy: Giba pokonany w Hali Polonia (2007). / fot. PAP.

 

Częścią pięknej historii są również pasjonujące boje częstochowian w europejskich pucharach. Wygrane mecze z Sisley Treviso i Cimone Modena, wyeliminowanie Iskry Odincowo (z legendarnym Brazylijczykiem Gibą oraz Pawłem Abramowem i Aleksijem Werbowem w składzie) w Pucharze CEV po emocjonującym "złotym secie" w Hali Polonia oraz sensacyjne wygrane z Coprą Piacenza, które dały awans do czołowej ósemki Ligi Mistrzów. Ostatnim akcentem obecności ekipy AZS w Europie był triumf w mniej prestiżowym Pucharze Challenge w 2012 roku.

 

Co jednak najważniejsze, przez te trzy dekady przez klub z Częstochowy przewinęła się masa reprezentantów Polski. Zbigniew Bartman, Michał Bąkiewicz, Damian Dacewicz, Fabian Drzyzga,  Piotr Gacek, Arkadiusz Gołaś, Piotr Gruszka, Krzysztof Ignaczak, Dawid Murek, Marcin Nowak, Piotr Nowakowski, Andrzej Stelmach, Krzysztof Stelmach, Robert Szczerbaniuk, Grzegorz Szymański, Michał Winiarski, Łukasz Wiśniewski, Paweł Woicki, Andrzej Wrona, Paweł Zatorski czy Łukasz Żygadło to tylko część z kilkudziesięciu zawodników AZS, którzy grali w drużynie narodowej. Wielu z nich w Częstochowie stawiało pierwsze kroki w profesjonalnej siatkówce, wielu sięgnęło później po medale mistrzostw świata, Europy i Ligi Światowej. 

 

Dni chwały klubu to już jednak melodia przeszłości. W ostatnich latach AZS przeżywał spore trudności. Klub miał problemy z pozyskaniem sponsorów, działacze popadli w konflikt z kibicami, w efekcie zamiast walki o trofea, była rywalizacja w dole tabeli. Już przed dwoma laty siatkarze AZS zakończyli sezon na ostatnim miejscu, ale liga była wówczas zamknięta, co pozwoliło zachować miejsce w elicie. W poprzednim sezonie było nieco lepiej, ale w obecnym częstochowianie znów byli czerwoną latarnią PlusLigi.

 

– Tego, co Częstochowa dała polskiej siatkówce, nikt tej drużynie nie odbierze. To piękna karta historii. Jednak każda historia kiedyś ma swój koniec i na tę chwilę zespół AZS jest na samym końcu ligowej tabeli. Zamknięcie ligi miało sprzyjać temu, że sponsorzy, mając perspektywę kilku sezonów gry w elicie, wyłożą na kluby większe pieniądze. Niestety, po drużynie z Częstochowy jakoś tego nie widać. Od kilku sezonów są kłopoty, klub ledwo wiąże koniec z końcem. Nic siatkarzom AZS nie umniejszając, w tym klubie nie występują żadni topowi gracze. Każdy tworzy zespół na miarę budżetu, jakim dysponuje. Gdyby Zawiercie mogło występować w PlusLidze, to nasza drużyna miałaby do zaoferowania wyższy poziom sportowy, niż w tym momencie prezentuje AZS Częstochowa. Niech boisko zadecyduje o tym, kto w przyszłym sezonie zagra w ekstraklasie – mówił przed barażami w rozmowie z Polsatsport.pl trener drużyny z Zawiercia Dominik Kwapisiewicz. Siatkarze Aluron Virtu Warty nie przestraszyli się legendy i wygrali.

 

Polskiej siatkówki nie stać na stratę tak ważnego ośrodka, jakim przez lata była Częstochowa, ale czy w tej sytuacji utrzymywanie drużyny w PlusLidze na siłę ma sens? Z ekstraklasy nie raz już przecież spadały zasłużone kluby i w wielu przypadkach potrafiły się później odbudować. Tak było choćby w przypadku Resovii czy AZS Olsztyn. Być może więc, zamiast nieudolnych prób reanimacji trupa, dobrym rozwiązaniem byłoby budowanie siły klubu od nowa, od zaplecza ekstraklasy i walka o powrót do elity w kolejnych sezonach? Tym bardziej, że w takiej dyspozycji siatkarze AZS najprawdopodobniej i tak spadliby z PlusLigi w przyszłym roku. Przypomnijmy, że od sezonu 2018/19 skład ekstraklasy wrócić ma do liczby 14 drużyn; po przyszłym sezonie ligę opuścić mają dwie ostatnie ekipy, a czternasta drużyna zagra w baraż z czołowym zespołem I ligi.

 

Sport bywa czasem przewrotny. W dniu, w którym siatkarze AZS żegnali się w Zawierciu z ekstraklasą, na drugim końcu Polski, w Olecku na Mazurach ich młodsi koledzy z AZS 2020 ograli 3:0 Trefl Gdańsk SA i zdobyli złoty medal młodzieżowych mistrzostw Polski. Oby ten sukces przywrócił nadzieje na lepszą przyszłość częstochowskiej siatkówki.

Robert Murawski, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze