Michał Stolfa: W świecie Formuły 1 krąży takie żartobliwe powiedzenie, że kierowca wraz z narodzinami dziecka traci trzy dziesiąte sekundy na okrążeniu. A jak to wygląda w przypadku rajdowego mistrza Europy?

 

Kajetan Kajetanowicz: Ja będę szybszy (śmiech). A tak na poważnie to jest to coś niesamowitego. Nie sądziłem, że będę to tak przeżywał. Cieszę się, że Aneta urodziła przed moim wyjazdem. To było dla mnie bardzo ważne, ponieważ miałem duży komfort psychiczny, że nie rodziła wtedy gdy ja jestem na rajdzie. Byłem przy porodzie i polecam wszystkim to przeżycie. Starałem się wspierać Anetę jak tylko mogłem. A co do samego rajdu, to byłem trochę zmęczony fizycznie bo się nie wysypiałem... (śmiech), ale psychicznie było jak najbardziej OK.

 

Rajd Wysp Kanaryjskich, druga runda ERC, do łatwych nie należał. Wyśmienitą formę zaprezentował Aleksiej Łukjaniuk. Wraz z Jarkiem Baranem mieliście problemy z hamulcami, które wam bardzo utrudniły walkę o zwycięstwo. Jak wyglądała ta eliminacja z waszej perspektywy?

 

Trzeba zacząć od tego, że od dwóch lat Aleksiej na Kanarach jest zawsze bardzo szybki dlatego jego tempo mnie nie zaskoczyło. My zajęliśmy drugie miejsce i byliśmy na dwóch odcinkach specjalnych szybsi od niego ale faktycznie trzeba przyznać, że na tym rajdzie był poza zasięgiem. Cieszymy się jednak bardzo z tego drugiego miejsca, ponieważ ponownie rajd był bardzo mocno obsadzony i w klasie R5 startowało ponad 20 załóg. Po nie do końca udanych Azorach dobrze, że wróciliśmy do ścisłej czołówki i znowu jesteśmy na podium. Ten rajd pokazał jednak, że trzeba będzie jeszcze ciężej pracować i wyciągnąć wnioski jakie drobne rzeczy możemy jeszcze poprawić. Właśnie teraz jesteśmy na tym etapie. Te trzy dni po rajdzie są na analizę tego co się wydarzyło.

 

Gdzie drwa robią tam wióry lecą. W tym sporcie czasami jest tak, że się coś urwie lub gdzieś mocniej zahaczy. Czy po waszym wypadku na Azorach miałeś w głowie jakąś taką myśl, aby nie ryzykować zbyt wiele? Czy może na tak wczesnym etapie mistrzostw wymazujesz tę myśl, chcesz walczyć o pełną pulę? Pytam, ponieważ Aleksiej Łukjaniuk jest takim kierowcą, który często ma różnego rodzaju "przygody". Podobnie jak Kris Meeke w WRC. Obaj mają możliwości, aby walczyć o najwyższe cele a często sami się z takiej walki eliminują.

 

Poruszyłeś bardzo ciekawy wątek. Ja nie mogę sobie na to pozwolić, bo bardzo szanuje swoich partnerów, sponsorów i kibiców. Kibice jednak czasami mniej są przejęci takimi sytuacjami bo lubią walkę od samego początku na sto procent. Ja się cieszę, że ten rajd przejechałem nie popełniając żadnego błędu. Absolutnie nie było chociażby jednego niebezpiecznego momentu, a i tak cały czas notowaliśmy czasy w ścisłej czołówce. Aleksiej jest bardzo szybki i zdaje sobie sprawę, że nie ma już wiele czasu, jeżeli chodzi o wiek i jeżeli chciałby jeździć w WRC. Czasami jest to bardzo ryzykowne. Nie tylko jeżeli chodzi o ryzykowanie własnym zdrowiem, ale czasami małe incydenty pozbawiają Cię sporej ilości punktów. My jedziemy konsekwentnie i szybko. Głównie dlatego, że staramy się koncentrować tylko i wyłącznie na sobie. Na tym, co my możemy zrobić. Na tym, na co mamy wpływ.

 

Już za trzy tygodnie czeka was kolejny start. Tym razem legendarny Rajd Akropolu. Czy będzie czas na odpoczynek z rodziną? Jak będą wyglądały te następne tygodnie?

 

Przed samym rajdem się nie wysypiałem. Podczas rajdu się wysypiałem. Wróciłem i znowu ostatnie dwie noce nie za dużo spałem. Ale przyznam, że zupełnie mnie to nie rusza bo to niesamowite przeżycie. Teraz czeka mnie trochę pracy PR-owej, ale niebawem będę w domu i bardzo się na to cieszę. Minie jednak kilka dni i myślami będziemy już w Grecji.