Trudno jednak oczekiwać innego wyniku niż zwycięstwo gości. W ostatnich sześciu kolejkach ósmy w tabeli West Brom wywalczył zaledwie dwa punkty, podczas gdy Chelsea wygrała cztery razy z rzędu od 22 kwietnia.

 

Prowadzący w Premier League podopieczni Włocha Antonio Contego po 35 meczach mają 84 punkty, a prawie pewny drugiego miejsca Tottenham traci do nich siedem. Aby utrzymać szansę na zdobycie tytułu, "Koguty" muszą w ten weekend zdobyć przynajmniej o jeden punkt więcej od lidera.

 

"Potrzebujemy jeszcze jednego zwycięstwa, a dwa z trzech meczów zagramy przed własną publicznością, więc jesteśmy w bardzo korzystnej sytuacji. Jesteśmy w świetnych nastrojach, ale czasami zbyt duże rozprężenie nie jest dobre, bo nie gra się tak, jak się powinno" - przestrzegał obrońca Chelsea Gary Cahill, cytowany na oficjalnej stronie internetowej klubu.

 

Po starciu z West Bromwich Albion, "The Blues" podejmą Watford 15 maja i ostatni w tabeli Sunderland sześć dni później. Wywalczenie drugiego tytułu mistrzowskiego w ciągu trzech lat wydaje się zatem tylko kwestią czasu.

 

West Brom, który podejmie Chelsea w piątek o 21, nie walczy już o nic - jest pewny utrzymania, ale nie ma już szans na zakwalifikowanie się do europejskich pucharów.

 

Tottenham Hotspur nie rezygnuje z walki, jednak trudno o optymizm po niespodziewanej piątkowej porażce z West Ham United 0:1. Zakończyła ona rekordową w historii klubu serię dziewięciu kolejnych zwycięstw ligowych. Kolejnym rywalem "Kogutów" będzie w niedzielę o 17.30 Manchester United.

 

"To naprawdę frustrujące, bo tak ciężko pracowaliśmy, żeby znaleźć się w takiej sytuacji. Wszystko szło znakomicie, a w piątek sami siebie nie poznawaliśmy..." - powiedział francuski bramkarz Tottenhamu Hugo Lloris, cytowany na oficjalnej stronie internetowej klubu.

 

W weekend odbędą się również dwa spotkania, które mogą wyłonić trzeciego spadkowicza. W najgorszej sytuacji jest Hull City Kamila Grosickiego, które w niedzielę o 13 zmierzy się na wyjeździe z Crystal Palace. "Tygrysy" są na 18. miejscu z 34 punktami i do londyńczyków tracą cztery. Między nimi sklasyfikowana jest ekipa Swansea City (35), której bramkarzem jest Łukasz Fabiański. "Łabędzie" zagrają w sobotę o 16 z Sunderlandem, który już na pewno się nie utrzyma. Drugim spadkowiczem został w poniedziałek beniaminek Middlesbrough.

 

Jeśli Hull City przegra, a Swansea City wywalczy komplet punktów, sytuacja na dole tabeli będzie już jasna. Ciekawie zrobi się za to, jeśli oba te zespoły zwyciężą - wówczas znajdą się blisko Crystal Palace, które w ostatniej kolejce rywalizować będzie z Manchesterem United.

 

AFC Bournemouth, którego bramkarzem jest Artur Boruc, jest już pewny utrzymania. W sobotę o 16 podejmie Burnley.