Bergen należy do norweskich miast, w których występuje najwięcej ograniczeń prędkości i największe zagęszczenie progów spowalniających i organizatorzy, jak sami przyznają, nie pomyśleli o tym „drobnym” problemie.

 

Dlatego przygotowanie trasy będzie bardzo kosztowne. "Progi muszą zostać usunięte lecz nie będzie to łatwe ani tanie, ponieważ niektóre mają tak solidną i wręcz pancerną konstrukcję. Otrzymaliśmy od rządu milion euro, lecz to tylko połowa tego, co potrzebujemy dla przygotowania trasy” - powiedział dyrektor marketingu mistrzostw Helge Stormoen.

 

Wyjaśnił, że jeżeli nie nadejdzie dodatkowe wsparcie finansowe, to „największe progi zostaną przykryte wielkimi matami i na to położony zostanie tymczasowy asfalt. Powstaną górki, ale dla kolarzy nie tak drastyczne, jak śpiący policjanci”.

 

Wyjaśnił też, że organizacja tego typu imprezy dopiero teraz pokazuje wysokość kosztów. "Musimy przebudować kilka rond i zakrętów, które są zbyt ostre, a później oczywiście nadejdą kolejne koszta, aby przywrócić jezdnie do stanu sprzed mistrzostw” - podkreślił.