Barcelona i Real mają po 87 punktów, ale Katalończycy sklasyfikowani są wyżej dzięki lepszemu bilansowi bezpośrednich meczów. Stołeczni rozegrają jednak jeszcze dwa mecze, a Barcelona - tylko jeden.

 

- Realowi zostały jeszcze spotkania wyjazdowe na stadionach, na których my przegraliśmy. Skoro to przydarzyło się nam, to może też każdej innej drużynie - ocenił Luis Enrique, cytowany w hiszpańskich mediach.

 

Barcelona w tym sezonie przegrała na La Rosaleda z Malagą 0:2 i na Balaidos z Celtą 3:4.

 

- To areny, na których gra się trudno. Będziemy oglądać środowy mecz ze spokojem i wiarą - zapowiedział chorwacki pomocnik Barcelony Ivan Rakitic.

 

W ostatniej kolejce Katalończycy podejmą Eibar. W tym samym czasie - w niedzielę od godziny 20 - Real rywalizować będzie z Malagą. Mistrz kraju zostanie wyłoniony dopiero po ostatnim gwizdku w obu meczach.

 

- Barcelona będzie mieć szansę tylko pod warunkiem, że wygra z Eibar - zaznaczył Luis Enrique.
- Musimy zrobić swoje - dodał Rakitic.

 

Real zmierzy się z Celtą w środę o 21 w meczu, który miał odbyć się w lutym, ale został przełożony z powodu uszkodzenia stadionu w Vigo przez nawałnicę. "Królewscy" wystąpią także w finale Ligi Mistrzów 3 czerwca - rywalem w Cardiff będzie Juventus Turyn. Z kolei Barcelona 27 maja zagra z Alaves w finale Pucharu Hiszpanii.

 

Mistrz kraju nie jest jeszcze znany, ale wiadomo już, że w fazie grupowej następnej edycji Champions League zagrają "Barca", Real i Atletico Madryt, a w eliminacjach - Sevilla. Wyłonieni zostali już też spadkowicze: Osasuna Pampeluna, Granada i Sporting Gijon. Po rocznej przerwie do ekstraklasy wróci za to Levante, bliska awansu jest również Girona.