Jeszcze przed rozpoczęciem ostatniego meczu minionego sezonu było wiadomo, że Philippe Blain rozstanie się z PGE Skrą Bełchatów. Przez najbliższe lata ma pomóc w przywróceniu dawnego blasku reprezentacji Japonii, gdzie pracować ma do najbliższych igrzysk, które zostaną zorganizowane w 2020 roku w Tokio. Francuz po finałowej porażce z ZAKSĄ szybko spakował walizki, a w Bełchatowie rozpoczęły się poszukiwania jego następcy.

 

Nikt chyba nie przypuszczał, że znalezienie odpowiedniego szkoleniowca do prowadzenia czołowego polskiego klubu będzie takie trudne. Od początku kilku trenerów wykazywało zainteresowanie tą posadą, wśród nich m.in. byli selekcjonerzy reprezentacji Polski: Raul Lozano i Daniel Castellani. Faworytem w tym wyścigu był Castellani, którego działacze Skry już od jakiegoś czasu próbowali namówić na powrót do Bełchatowa – do klubu z którym w przeszłości wywalczył trzy tytuły mistrzowskie, i z którego odszedł na stanowisko selekcjonera reprezentacji Polski. Wielkiego powrotu do Skry jednak nie było: 56. letni trener podobno doszedł już do porozumienia z bełchatowskimi działaczami, ale wycofał się w ostatniej chwili. Z powodów osobistych wybrał pracę w lidze brazylijskiej, z drużyną Funvic Taubate.

 

Po rezygnacji Castellaniego karuzela ruszyła na nowo. Znów pojawiło się kilka znanych nazwisk, mówiono o kandydaturze byłego trenera Jastrzębskiego Węgla Roberto Piazzy.  Włoch prowadził ostatnio Azimut Modena, ale w lutym stracił robotę po klęsce swej drużyny z Calzedonią Verona. Spekulowano również o możliwości zatrudnienia przez bełchatowian Slobodana Kovaca – od niedawna selekcjonera reprezentacji Słowenii, a wcześniej m.in. Perugii i kadry Iranu.

 

Jak się jednak okazało działacze Skry zwrócili swą uwagę w stronę Dominique Baeyensa; 61. letni szkoleniowiec ma w swoim CV sukcesy z Knack Roeselare, prowadził również reprezentację Belgii, ale w ostatnim sezonie nie pracował w roli trenera.

 

Gdy obie strony były na zaawansowanym etapie negocjacji, powtórzyła się historia, którą niedawno przerobili w Bełchatowie z Castellanim. Baeyens zrezygnował z prowadzenia Skry, argumentując, że z przyczyn osobistych woli pozostać w Belgii.  

 

– Wysłuchałem tej propozycji, ale nie przyjąłem jej. Miałem wielką ochotę podjąć to wyzwanie, bo było bardzo kuszące. Dwa lata temu już bym siedział w samolocie, dziś jednak musiałem podjąć inną decyzję i była to decyzja rozsądna – tłumaczył Baeyens w rozmowie z portalem sporza.be.

 

Skra ma więc poważny problem. Im dłużej trwa siatkarskie okienko transferowe, tym mniej wolnych trenerów z wysokiej półki pozostaje na rynku. W klubie, póki co nie ma wielkiej paniki. Powoli kształtuje się skład drużyny na kolejny sezon. Umowy z PGE Skrą przedłużyli: Marcin Janusz, Karol Kłos, Robert Milczarek, Nikołaj Penczew oraz Mariusz Wlazły; z Cuprum Lubin przyszedł do Bełchatowa rozgrywający Grzegorz Łomacz.