Na zdjęciu Hamalainen ucharakteryzowany jest niczym "Joker" z popularnych komiksów oraz filmów o "Batmanie". W dłoni trzyma również kartę do gry, na której widnieje jego wizerunek w stroju Legii. Sympatyczny Fin był bohaterem dwóch ostatnich meczów przeciwko "Kolejorzowi", w których dokonał wydawałoby się nierealnego wyczynu i dwa razy rozstrzygnął wynik w doliczonym czasie gry. Sytuacje z ostatnich minut obydwu spotkań można uznać za książkowy przykład zjawiska "deja vu". "Hama" dwukrotnie wbiegał na plac gry w końcówkach spotkań, aby w doliczonym czasie strzelić decydujące gole na 2:1! Spełnił on tym samym rolę tzw. "dżokera", czyli zawodnika, który wchodzi z ławki rezerwowych, by odmienić losy meczu.

 


Na Łazienkowską 3 Hamalainen przyszedł 11 stycznia 2016 roku, a jego transfer wzbudził wiele kontrowersji. Wcześniej, przez trzy sezony, występował na Bułgarskiej, w związku z czym kibice Lecha nie potrafili wybaczyć mu decyzji o transferze, nazywając ją "zdradą". W klubie zorganizowano nawet akcje, w ramach której można było zamienić koszulki meczowe z nazwiskiem Fina, na nowe trykoty Dawida Kownackiego. Legia postanowiła przypomnieć o zeszłorocznej przeprowadzce zawodnika do Warszawy i na swojej stronie zamieściła filmik, w którym opowiada on o uczuciach, jakie towarzyszyły mu, gdy zdobywał wspomniane bramki.

 


- W pewnym sensie wierzę, że pewne rzeczy nie zdarzają się dwa razy. Myślę, że to był trochę cud... Gdy wchodziłemn na boisko w pierwszym meczu, byłem pewny, że będę miał jedną lub dwie okazje. Po strzale Łukasza Brozia piłka szczęśliwie spadła pod moje nogi, a mi udało się umieścić ją w siatce. Po golu chyba gdzieś pobiegłem i nie myślałem o niczym... - wyznał ze śmiechem Hamalainen.

- Przed drugim spotkaniem miałem nadzieję, że znowu dostanę swoją szansę pod koniec. Gdy lechici strzelili na 1:0 wiedziałem już, że zaraz wejdę na boisko. Trener powiedział mi: "Zrób to znowu", a ja odpowiedziałem "Ok". Przed golem wyobrażałem sobie jak może polecieć piłka, jak Adam Hlousek może ją zagrać. Potem znów miałem zaćmienie. Emocje, które mi towarzyły w związku z tym, że stało się to po raz drugi, były wręcz nierealne - zakończył.

Początek środowego hitu Legia Warszawa - Lech Poznań o godzinie 20.30.