Cała reprezentacja kajakarzy i kanadyjkarzy rywalizację w PŚ rozpocznie w węgierskim Szeged w dniach 26-28 maja.

- W Portugalii nie będzie zbyt mocnej obsady, a poza tym z logistycznego punktu widzenia to pewien problem. To prawie trzy tysiące kilometrów, a potem trzeba szybko przewieźć sprzęt do Szeged. Dlatego zaczynamy starty od drugiego Pucharu Świata - wyjaśnił trener żeńskiej kadry kajakarek Tomasz Kryk.

Do Montemor-o-Velho zdecydowała się pojechać tylko Walczykiewicz. Jednym z powodów jest chęć zmierzenia się z odwieczną rywalką Nowozelandką Lisą Carrington, dwukrotną złotą medalistą olimpijską w konkurencji K1 200 m.

- Lubię startować w Portugalii, dlatego postanowiłam tam sama pojechać z moim tatą, który też jest moim trenerem. Poza tym to będzie też jedna z dwóch szans powalczyć z Lisą, która w Pucharze Świata wystąpi jeszcze tylko w Szeged. Chcę też zbierać punkty w tych zawodach - powiedziała kajakarka KTW Kalisz.

Walczykiewicz swoich sił będzie chciała spróbować także na dystansie 500 m.

- Mamy trzy puchary i chcę sprawdzić się, jak mi się powiedzie. Niestety, na ostatnich regatach kwalifikacyjnych w Poznaniu zmagałam się z wirusem i musiałam zrezygnować ze startu na "pięćsetce" - przyznała.

Wicemistrzyni olimpijska późno zaczęła przygotowania do sezonu. Najpierw był zasłużony odpoczynek, a potem przytrafiła się kontuzja barku.

- Dopiero w marcu zaczęłam konkretne treningi. I muszę przyznać, że jestem trochę w szoku, że tak szybko weszłam na wysoki poziom, który pozwala mi z rywalizować z innymi dziewczynami, a nawet z nimi wygrywać. Może ten odpoczynek dobrze mi zrobił. Z barkiem jest wszystko w porządku. Na wodzie on się nie "odzywa", czasami tylko przy pewnych ćwiczeniach daje znać o sobie - zakończyła.