26-letni pomocnik pojawił się na boisku w 74. minucie, kiedy to zmienił Brazylijczyka Guilherme. Wcześniej Kucharczyk wystąpił 17 kwietnia w bezbramkowo zremisowanym meczu z Koroną Kielce.

 

"Na pewno byłem spragniony gry po tej przerwie. Tak bardzo chciałem pokazać się z dobrej strony, że pod koniec meczu nie miałem siły biegać. Jednak takie zaangażowanie opłaciło się" - przyznał.

 

W 83. minucie 26-letni wychowanek Świtu Nowy Dwór Mazowiecki wykorzystał podanie Tomasza Jodłowca. Przelobował bramkarza Lecha, a następnie skierował piłkę do bramki głową.

 

"Koledzy w szatni śmieli się, że w jednej akcji strzeliłem bramkę i zaliczyłem asystę. Trzeba jednak podkreślić świetne podanie Jodłowca. Wypatrzył mnie, a ja musiałem tylko wykończyć tę sytuację. Przeprowadziliśmy akcję jak za dawnych czasów. Widać było, że świetnie się rozumiemy" - podkreślił Kucharczyk.

 

Kiedy wchodził na boisko, kibice skandowali "Kuchy King".

 

"Czuję, że ludzie doceniają to co robię dla klubu. W środowym spotkaniu nasi kibice wykonali olbrzymią robotę i myślę, że strzelili za nas jedną z dwóch bramek" - podkreślił.

 

Lech zaprezentował się poniżej oczekiwań. W trakcie całego meczu oddał zaledwie jeden celny strzał.

 

"Nie chcę oceniać rywali, bo my od kilku dni zdawaliśmy sobie sprawę z wagi tego spotkania. Założyliśmy sobie, że od pierwszej do 90. minuty będziemy dyktowali warunki na boisku. Chcieliśmy dobitnie pokazać kto powinien zostać mistrzem Polski i to zrobiliśmy" - tłumaczył pomocnik mistrzów Polski.

 

Po 34. kolejce Legia po raz pierwszy w tym sezonie objęła prowadzenie w ekstraklasie. Jagiellonia Białystok, Lech i Lechia Gdańsk tracą do mistrzów Polski po dwa punkty.

 

"Najważniejsze, żeby Legia była na pierwszym miejscu po 37. kolejce. Od początku sezonu goniliśmy rywali, ale teraz wysunęliśmy się na prowadzenie. Do zdobycia pozostało jeszcze dziewięć punktów. W niedzielę gramy w Białymstoku z Jagiellonią, która do minionej kolejki prowadziła w tabeli. Spodziewamy się trudnego spotkania. Piłkarze Jagiellonii zdają sobie sprawę, że jeśli z nami nie wygrają, to pogrzebią swoje szanse na mistrzostwo. Jedziemy tam jednak po trzy punkty, bo zostały nam do zrobienia trzy kroki w drodze po tytuł" - zaznaczył "Kuchy".

 

Po meczu w Białymstoku Legię czeka wyjazdowe spotkanie z Koroną Kielce, a w ostatniej kolejce podejmie Lechię Gdańsk.

 

"Jesteśmy pewni swoich umiejętności. Zdajemy sobie sprawę o co gramy. Chcemy jak najszybciej wrócić do upragnionej Ligi Mistrzów. Ten cel nam przyświeca w walce o mistrzostwo Polski" - zakończył Kucharczyk.