Pindera: Mistrzowskie przygotowania "Górala"

Sporty walki

Gdyby można było cofnąć czas i tak jak teraz pokierować przygotowaniami Tomasza Adamka chociażby do walki z Wiaczesławem Głazkowem. Kto wie jaki byłby wtedy wynik.

Adamek ma już 40 lat, ale trenuje z takimi zapałem jakby miał ich połowę mniej i wszystko przed sobą. To już jego trzeci pobyt w Osadzie Śnieżka w Łomnicy (koło Karpacza). Tu przygotowywał się do walki z Przemysławem Saletą, a w ubiegłym roku do pojedynku z Erikiem Moliną. Teraz czeka go kolejny występ w Polsat Boxing Night (zaczynał w 2009 roku wygraną przed czasem z Andrzejem Gołotą), 24 czerwca w ERGO ARENIE w Gdańsku zmierzy się z Australijczykiem Solomonem Haumono.

 

Adamek po raz pierwszy od siedmiu lat nie będzie miał w narożniku Rogera Bloodwortha. Zastąpi go znacznie młodszy, Gas Curren, pełen energii trener z Florydy, który na zgrupowaniu w Łomnicy wysysa z „Górala” wszystkie siły.

 

Znam Tomka od 22 lat, pamiętam doskonale stare czasy, gdy z Andrzejem Gmitrukiem podbijali zawodowe ringi, ale od dawna nie widziałem go tak radosnego i z taką ochotą poddającego się katorżniczym treningom.

 

Adamek z Currenem spotkali się po raz pierwszy w Warszawie, miesiąc temu. Pierwszy trening, który tam odbyli na zaproszenie byłego mistrza Polski wagi ciężkiej Henryka Zatyki zapowiadał już co będzie się działo w Osadzie Śnieżka. – Ten facet nieźle tam Tomka pogoni. Ale wyjdzie mu to tylko na zdrowie – śmiał się wtedy Zatyka.

 

I tak to właśnie wygląda. Mordercze treningi w których Adamek prezentuje formę sprzed walki z Chrisem Arreolą naprawdę przyjemnie się ogląda. Gdyby tak trenował do wali z Wiaczesławem Głazkowem czy Arturem Szpilką, to kto wie jakie byłyby wtedy wyniki.

 

Adamek jest coraz szybszy, bije długie serie, a ta jego charakterystyczna, boczna pozycja, to już  chyba przeszłość. Dziś Tomek, po obiedzie (nad jakością przygotowań i żywienia czuwa dr Jakub Chycki) ważył 100,6 kg. W ubraniu i butach. Czyli tak naprawdę nie więcej niż 99 kg. A jak wyjdzie do Haumono, to być może ważyć nawet  98 kg. Tak jak Evander Holyfield w najlepszych latach. Ktoś zada w tym momencie pytanie, a jakie to ma znaczenie ? Myślę, że  odpowiedzi udzieli sam Adamek 24 czerwca na PBN7 organizowanym przez Mateusza Borka.

 

Adamek codziennie korzysta z krioterapii. Wczoraj siedział cztery minuty w kabinie przy temperaturze – 168 stopni. Dziś było trochę cieplej (-120), ale tylko dlatego, że zabrał ze sobą Adama Kownackiego, który wczoraj przyleciał z USA, by pomagać mu w przygotowaniach. Będzie sparingpartnerem Tomka przez najbliższy miesiąc. A sam przy okazji będzie szlifował formę i zbijał wagę przed walką z Arturem Szpilką. To oczywiście nic pewnego, ale Adam jest na nią gotowy.  – Z mojej strony pełna zgoda na taki pojedynek. Cenię Szpilkę, to dobry pięściarz, ale jestem go w stanie pokonać – mówił mi z uśmiechem, gdy wspólnie z Mateuszem Borkiem jechaliśmy wczoraj do Łomnicy.

 

Adamek, który kilka lat temu sparował z Kownackim mówi, że to charaktery chłopak, nie pęka. I mocno bije. Ma ciężkie ręce, co potwierdza Gus Curren po pierwszym treningu z Kownackim.

 

A na co stać Adamka z Haumono? Kownacki kiwa tylko zdziwiony głową patrząc z jakim animuszem trenuje „Góral”. Patrzy na jego sportową sylwetkę, szybkość w ringu i mówi, że dawno go takiego nie widział. I naprawdę nie jest to tylko grzecznościowa opinia gościa z Ameryki.

Janusz Pindera z Łomnicy, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze