Maciej Turski: Na ramieniu masz pas mistrzowski WBO. Jak się czujesz? Widzimy, że celebracja tego sukcesu trwa cały czas…

 

Ewa Brodnicka: Twa, mam czas do niedzieli. Chodzę z moim malutkim, różowym „dzieckiem” (pasem – przyp. red.). Nie powiem, żebym się objadała, ale pozwalam sobie na pewne przyjemności. Byłam w Mc Donaldzie. Jadłam już lody, babeczki, ale waga nadal się utrzymuje, a nawet jest mniejsza niż dwa dni przed walką.

 

Jakiej rywalki się spodziewasz na PBN? Będzie to obrona pasa mistrzowskiego?

 

Tego jeszcze nie wiem, ale mogę zapewnić, że rywalka na pewno będzie mocna.

 

Nazwiska za kulisami się już pojawiają?

 

Pewnie, że się pojawiają, natomiast czekamy na oficjalne informacje.

 

Jakie plany na najbliższe dni?

 

Do niedzieli zostaję w górach. Chcę troszeczkę odpocząć. W poniedziałek wracam już na salę treningową. Zaczynam treningi w Warszawie. Mam już plan, żeby pojechać do Niemiec. Znowu przygotuję perfekcyjną formę.

 

Perfekcyjną formę i chyba coś specjalnego na ceremonię ważenia…

 

Nie wiecie czego macie się spodziewać i właśnie o to chodzi! Na pewno wymyślę coś fajnego!

 

Całą rozmowę zobaczysz w załączonym materiale wideo.