GKS Katowice to jeden z zespołów bijących się o awans do Ekstraklasy. Utytułowany klub po dwóch porażkach z rzędu miał doskonałą okazję wyjść z dołka, bowiem na jego stadion przyjechał zdegradowany już ostatni zespół tabeli MKS Kluczbork. Gospodarze rozpoczęli zgodnie z planem, bowiem już w 17. minucie prowadzili 2:0 po golach Andreji Prokica i Kamila Jóźwiaka.

Później jednak zaczął się koszmar, który dopełnił się w ostatniej minucie meczu. MKS dwukrotnie pokonał Sebastiana Nowaka i wyrównali stan meczu, zaś gospodarze musieli rzucić się do panicznych ataków, aby przedłużyć swoje szanse na awans. Nowak w ostatnich sekundach hasał więc gdzieś w okolicach linii środkowej boiska, a stratę piłki GKS-u bez precedensu wykorzystał Tomasz Swędrowski.

Pomocnik gości ustawił sobie piłkę jeszcze na swojej połowie i precyzyjnym lobem, w stylu... piłki ręcznej pokonał bezradnie wracającego do własnej bramki Nowaka. MKS Kluczbork sensacyjnie wygrał więc w Katowicach 3:2 po niesamowitym comebacku.

 

Po meczu do dymisji podał się szkoleniowiec GieKS-y, Jerzy Brzęczek.

 

Niecodzienna bramka Tomasza Swędrowskiego w załączonym materiale wideo.