Predators w NHL rywalizują od sezonu 1998/99. Obecne rozgrywki długo nie wskazywały, że "Drapieżniki" mogą dotrzeć tak daleko. Część zasadniczą zakończyły na ósmym miejscu, ostatnim dającym prawo gry w play-off. W fazie pucharowej prezentują się jednak rewelacyjnie. Najpierw gładko 4-0 wyeliminowały Chicago Blackhawks, a następnie 4-2 St. Louis Blues.

 

Bohaterem szóstego pojedynku z Ducks był Colton Sissons, który popisał się hat-trickiem. Dwa gole dołożył Austin Watson, a jednego Szwed Filip Forsberg. Natomiast stojący w bramce Fin Pekka Rinne zatrzymał 38 strzałów.

 

"Nie będę kłamał, po prostu czuję się świetnie. Nie śmiałem nawet marzyć, że taki mój występ może pomóc nam awansować do finału" - przyznał Sissons.

 

Dla pokonanych trafiali Czech Ondrej Kase, Chris Wagner i Cam Fowler. Ducks w finale konferencji odpadli po raz drugi w ostatnich trzech latach.

 

Trener Predators Peter Laviolette został czwartym w historii, który do finału dotarł z trzema różnymi drużynami. Mistrzostwo udało mu się wywalczyć z Carolina Hurricanes w 2006 roku, a w 2010 jego Phildelphia Flyers uległa Chicago Blackhawks.

 

"To chyba znaczy, że byłem często zwalniany" - żartował 52-letni szkoleniowiec.

 

Na Wschodzie blisko awansu są broniący tytułu Pittsburgh Penguins, którzy prowadzą z Ottawa Senators 3-2. Walka o Puchar Stanleya rozpocznie się 29 maja, a zakończy nie później niż 14 czerwca.