Kolarze CCC Sprandi Polkowice po raz kolejny byli jednymi z aktywniejszych na etapie. Aż 4 z nich załapało się do ok. 40-osobowego odjazdu, który ruszył na pierwszym podjeździe dnia za prowadzącą trójką Pierre Rolland (Cannondale-Drapac) Pavel Brutt (Gazprom-Rusvelo) i Matej Mohoric (UAE Team Emirates). „Pomarańczowi” byli z przodu reprezentowani przez Felixa Grossschartnera, Michala Schlegela, Branislau’a Samoilau’a i Łukasza Owsiana.

Rolland wygrał pierwsze dwie premie górskie, ale na zjazdach stracił kontakt z czołówką i dołączył do goniących. Natomiast prowadząca dwójka powiększała przewagę zarówno nad grupą pościgową jak i peletonem, aż uzyskała odpowiednio 5 i 13 minut przewagi. Później Brutt mocno osłabł po odwodnieniu, zostawiając Mohorica samego z przodu.

Rozsypywała się też grupa goniąca, a jej czołówka, w której pozostali m.in. Grossschartner i Samoilau, doścignęła Mohorica 60km przed metą. Z każdym kolejnym kilometrem ucieczka się kurczyła, ale na decydującym odcinku Austriak z CCC Sprandi Polkowice wciąż był w grze. Jechał bardzo aktywnie i czujnie, odpowiadając na ataki. Nie zdołał co prawda upilnować zwycięzcy etapowego, Pierre Rollanda, ale zameldował się 24 sekundy za nim, na bardzo wysokim, 7.miejscu. Zapewnił w ten sposób polkowickiej ekipie pierwszą lokatę w czołowej „10” w tegorocznym Giro d’Italia.

 

Rano czułem się zmęczony po wczorajszej jeździe w ucieczce, na górskim etapie. Gdy znowu załapałem się do odjazdu pomyślałem sobie – dwa dni z rzędu, będzie ciężko. Jak się jednak okazało jechało mi się dobrze. Zdołałem utrzymać się z najlepszymi i pomimo tego, że nie radzę sobie najlepiej w sprincie, zdołałem zafiniszować jako 6. z grupy, za Rollandem. Myślę nawet, że stać mnie było nawet na lepszą lokatę, bo nogi miałem naprawdę dobre - /opowiadał Felix Grossschartner.

Pod koniec mieliśmy wiatr z przodu, więc zaatakować było niezwykle ciężko. Rolland wybrał idealny moment, bo ruszył zaraz po tym, gdy skasowaliśmy poprzednich atakujących. Wszyscy byli „na limicie” i nie miał kto gonić.

Nie jestem zawiedziony, że nie udało się wywalczyć wyższej lokaty. Przeważa radość, bo w pierwszym tygodniu, w którym byłem trochę chory i forma nie dopisywała, teraz jest zdecydowanie lepiej. Zrobiłem spory postęp i liczę, że zdołam utrzymać wysoką dyspozycję do ostatniego etapu.

Peleton potraktował ten etap spokojnie i przyjechał z prawie 8-minutową stratą. Był w nim najwyżej sklasyfikowany w generalce zawodnik CCC Sprandi Polkowice, Jan Hirt i zachował swoją 16. pozycję.