Śląsk pokonał Cracovię i zostaje w Ekstraklasie

Piłka nożna
Śląsk pokonał Cracovię i zostaje w Ekstraklasie
fot. PAP

Śląsk wygrał z Cracovią 2:0 i zapewnił sobie ligowy byt. Mimo porażki również krakowianie są pewni utrzymania, ale stało się to dzięki wygranej KGHM Zagłębia Lubin 3:1 z Górnikiem Łęczna.

Odważniej mecz rozpoczęła Cracovia, która wysoko podchodziła pressingiem i szybko odbierała piłkę gospodarzom, którzy mieli problemy z wyjściem z własnej połowy. Goście prowadzili grę, częściej gościli na połowie wrocławian, ale nic z tej przewagi nie wynikało. Podopieczni trenera Jana Urbana sporadycznie przedzierali się pod bramkę strzeżoną przez Grzegorza Sandomierskiego, ale jak już to czynili, od razu było groźnie.

Świetne zawody w zespole Śląska rozgrywał Ryora Morioka i to od niego zaczęła się akcja bramkowa. Japończyk wypatrzył w polu karnym Kamila Dankowskiego, popisał się świetnym zagraniem do niego, a ten podał do wbiegającego Kamila Bilińskiego i było 1:0. Kilka chwil później Morioka mógł sam się wpisać na listę strzelców, ale po dwójkowej akcji z Robertem Pichem nie wykorzystał sytuacji sam na sam z Sandomierskim.

Po bramce obraz gry się nie zmienił. Cracovia nadal optycznie przeważała, ale nie potrafiła poważniej zagrozić bramce Mariusza Pawełka, a Śląsk wyprowadzał rzadziej ataki, lecz był groźniejszy. Goście mogli doprowadzić do remisu dopiero, kiedy wyprowadzili kontratak, ale Augusto zdołał w ostatniej chwili przeciąć podanie Sebastiana Stebleckiego do Krzysztofa Piątka.

Minutę później było już 2:0 i ponownie w główniej roli wystąpił Morioka. Łukasz Madej przedarł się prawym skrzydłem, dograł w polu karnym do Japończyka, a ten z dużą łatwością oszukał Piotra Polczaka i strzałem z bliska nie dał szans Sandomierskiemu.

Po zmianie tron obraz gry się niewiele zmienił. Cracovia była przy piłce, a Śląsk, nieco bardziej cofnięty niż do przerwy na własną połowę, szukał szans w kontratakach. Goście nadal jednak mieli duże problemy z wypracowaniem sobie dogodnej sytuacji bramkowej. Trzeciego gola mogli za to zdobyć gospodarze, ale Sandomierski nie dał się zaskoczyć Pichowi.

Cracovia w końcu mogła zdobyć kontaktowego gola, ale zamiast tego kibice oglądali być może bramkarską paradę sezonu w wykonaniu Mariusza Pawełka. Po strzale Piątka piłka trafiła w słupek i wróciła do napastnika gości, który miał już przed sobą pustą bramkę, bo bramkarz Śląska był przy rogu, gdzie leciała piłka. Zdołał się jednak pozbierać i zablokował strzał napastnika Cracovii, a później jeszcze kolejną dobitkę. Swoimi paradami Pawełek wzbudził wybuch radości kibiców Śląska, jak przy zdobyciu gola.

Lepszej okazji przyjezdni na bramkę już nie mieli. Za to prowadzenie mógł podwyższyć Śląsk. Najlepszą szansę miał Morioka, ale jego strzał z linii pola karnego był minimalnie niecelny.

 

Śląsk Wrocław - Cracovia Kraków 2:0 (2:0).

Bramki: Biliński (23'), Morioka (35').

Żółte kartki: Augusto, Kovacevic - Wołąkiewicz, Piątek, Jendrisek, Budziński.

Śląsk Wrocław: Mariusz Pawełek - Kamil Dankowski, Piotr Celeban, Mariusz Pawelec, Augusto (71' Mateusz Lewandowski) – Mario Engels, Łukasz Madej (88' Ostoja Stjepanovic), Aleksandar Kovacevic, Ryota Morioka, Robert Pich – Kamil Biliński (90' Łukasz Zwoliński).

Cracovia Kraków: Grzegorz Sandomierski - Jakub Wójcicki (26' Tomasz Brzyski), Piotr Polczak, Hubert Wołąkiewicz, Paweł Jaroszyński – Mateusz Szczepaniak, Marcin Budziński, Sebastian Steblecki (61' Tomas Vestenicky), Damian Dąbrowski, Erik Jendrisek (76' Hubert Adamczyk) - Krzysztof Piątek.


Sędzia: Bartosz Frankowski (Toruń).

AŁ, PAP

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze