Janikowski po debiucie w KSW: Większe emocje były na igrzyskach w Londynie

Sporty walki

Poświęciłem całe życie, wszystko co miałem dookoła, nawet rodzinę poświęcałem po to, żeby zdobywać medale olimpijskie. MMA to dla mnie coś nowego - powiedział Damian Janikowski po wygranej podczas gali KSW 39: Colosseum w rozmowie z Polsatsport.pl.

Aleksandra Szutenberg: Jak jest?

 

Damian Janikowski: Super. Jeszcze to nie dochodzi do mnie. Chciałbym zobaczyć moją rodzinę, moich znajomych, przyjaciół, którzy tutaj przyjechali. Na razie cieszymy się całym teamem, z chłopakami w szatni, także cała nasza szatnia będzie dzisiaj wygrana.

 

Czy ty wiesz co zrobiłeś w walce? I po walce przede wszystkim?

 

Tak, wszystko kontrolowałem. Kiedy jest czas na walkę to trzeba być skupionym w 100% i robić tę walkę. Kiedy walka była wygrana trzeba zrobić małe show, także wiedziałem, że zrobiłem salto, później wszedłem na siatkę, i chyba jako pierwszy w historii zrobiłem takie salto z tej siatki. Ale to właśnie jestem ja i to jest mój styl.

 

To było spektakularne. Powiedz jak porównasz te emocje, to co dzisiaj się wydarzyło na Stadionie Narodowym w porównaniu do Igrzysk Olimpijskich, do wywalczenia brązu w Londynie?

 

Szczerze muszę powiedzieć, że większe emocje miałem na Igrzyskach Olimpijskich, czy na mistrzostwach świata, bo to jednak była dyscyplina, którą uprawiałem od "nastu" lat. To było po prostu moje marzenie, któremu poświęciłem całe życie, wszystko co miałem dookoła, nawet rodzinę poświęcałem po to, żeby zdobywać medale olimpijskie. Tutaj nowa dyscyplina, bo to po prostu coś nowego, ale wchodząc już po scenie wiedziałem, że to jest moje. Klatka to jest moja mata zapaśnicza. Generalnie na początku walki nie mogłem wyczuć dystansu, ale plany realizowałem. Dobrze, że się bał, że zaczynam kopać na głowę, bo to była moja broń na niego. A później kiedy dał się złapać do klinczu to stałem i czekałem. On myślał, że będę robił jakieś zapasy, wiedziałem, że trzeba łokci używać, kolan, tylko liczyłem sobie później do trzech tak jak mnie Marcin Prachnio uczył i zrobiłem to.

 

Myślałam, że zobaczę Damiana zapaśnika w klatce, a tu na początek wysokie kopnięcia.

 

Tak. Takie było założenie, naszego trenerskiego teamu, żeby właśnie bić cios, dwa, kończyć to kopnięciami na głowę. Później trener mówił: Damian jak wejdziesz w jakiś klincz to będą zapasy i a Ci nic nie mogę podpowiedzieć, bo to jest twoje w 100%. Szkoda, że nie zrobiłem żadnego fajnego rzutu, ale też nie chciałem ryzykować, po prostu to co mi Bóg dał, można tak powiedzieć, to co mi sytuacja dała to wykorzystałem, czyli brutalne łokcie i brutalne kolana.

 

Zostajesz w klatce czy wracasz na matę zapaśniczą?

 

Ja już powiedziałem, że na matę zapaśniczą nie wracam, chyba, że rekreacyjnie po prostu sam sobie pokazać, że jestem jeszcze najlepszy. Bo na pewno będę jeszcze najlepszy w zapasach w swojej kategorii wagowej. Jestem zawodnikiem MMA, zostaję tutaj, zostaję w klatce, walczę dla KSW i zostaje mi tylko się rozwijać.

Aleksandra Szutenberg, Polsat Sport
Przejdź na Polsatsport.pl

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Przeczytaj koniecznie